- Wracamy do życia, nie mogliśmy się doczekać, aż znowu otworzymy (lokal - przyp. red.) - powiedziała emocjonalnie Kirita Gallois, która jest jednym z trojga właścicieli otwartej na nowo w poniedziałek restauracji.

 

Le Petit Cambodge była nieczynna od 13 listopada, kiedy Paryż zaatakowali dżihadyści powiązani z Państwem Islamskim. Strzały padły m.in. w restauracji oraz w położonym po drugiej stronie ulicy barze Carrilon. Oba lokale znajdują się w modnej okolicy Canal Saint Martin w X dzielnicy. Zginęło 15 osób, z czego trzy w Le Petit Cambodge. We wszystkich atakach tamtej nocy śmierć poniosło 137 osób.

 

Niepewna przyszłość

 

Właściciele lokalu i 17-osobowa załoga ochoczo wrócili do pracy. - Każdy chciał wrócić. To dla nas specjalny dzień. Od 13 listopada wiele spraw skomplikowalo się, ale jesteśmy szczęśliwi, że znowu możemy tu być - dodała Gallois.

 

Restauracja została całkowicie przebudowana. W ten sposób właściciele chcieli z niej usunąć ślady tragicznych wydarzeń. Na tyłach lokalu znajduje się jednak pamiątkowa mozaika.

 

"Mała Kambodża" była wypełniona gośćmi już w godzinę po ponownym otwarciu. Biznes jednak wcale nie musi się powieść - właściciele baru Carillon, który został uruchomiony w styczniu, przyznali, że choć w pierwszy wieczór mieli komplet, interes już tak dobrze się nie kręci, jak przed atakami.

 

Jedyny lokal, który nadal zostaje zamknięty po atakach, to Le Belle Equipe, w którym zginęło 19 osób. Nie wiadomo, kiedy zostanie otwarty. Na Facebooku widnieje jedynie informacja, że "zostanie otwarty pewnego poranka w 2016 roku o ósmej rano, jak zwykle".

 

thelocal.fr