Absurdalnym wyrokiem, nagłośnionym przez media, zainteresowano się w parlamencie Włoch i w Ministerstwie Sprawiedliwości.

 

Tocząca się od 13 lat sprawa sądowa dotyczy właścicieli posesji w miejscowości Rocchetta Sant'Antonio, koło Foggii w Apulii, z którymi o 8 schodków wejściowych procesowali się ich sąsiedzi domagający się ich rozebrania, gdyż - jak twierdzą - znajdują się zbyt blisko wspólnego ogrodzenia.

 

Najpierw sąd pierwszej instancji w Foggii przyznał rację właścicielom domu i oddalił wniosek o zburzenie schodków. Jednak sąd apelacyjny w Bari, gdzie sprawa potem trafiła, nakazał rozbiórkę.

 

Termin wykonania tego wyroku minął w poniedziałek. W ostatniej chwili jednak interweniował sąd w Foggii i zablokował całą procedurę na 60 następnych dni.

 

Wcześniej schody nikomu nie przeszkadzały

 

Nadal jednak obowiązuje wyrok sądu apelacyjnego, który nie przychylił się do argumentacji właściciela domu, że prowadzące do niego schody mają 60 lat, a zaczęły one przeszkadzać dopiero jego nowym sąsiadom.

 

Sąd pozostał niewzruszony na tłumaczenia, że zburzenie schodów oznacza pozbawienie rodziny możliwości wejścia do własnego domu. Na podstawie oględzin budynku sędzia stwierdził istnienie drugiego wejścia i kazał z niego korzystać, ale przeoczył fakt, że jest to okno balkonowe na pierwszym piętrze.

 

Prasa podaje, że strach zapanował w całym miasteczku, gdzie do wielu domów wchodzi się po takich właśnie zewnętrznych stopniach. Mieszkańcy miejscowości wyszli na ulice, by stanąć w obronie skazanych.

 

Wiadomość o tych wydarzeniach dotarła do Rzymu. Jeden z deputowanych koalicji rządowej przekazał sprawę ministrowi sprawiedliwości apelując o jej natychmiastowe rozwiązanie. Właściciele posesji postanowili zaś zwrócić się do Sądu Najwyższego, bo - jak mówią- "chcemy jakoś móc wrócić do swojego domu".

 

PAP