- To nie są wypowiedzi polityka wyłącznie krajowego, do niedawna takim politykiem był i mógł mówić rzeczy, które nie mają związku z rzeczywistością. Dziś jest szefem jednego z najważniejszych resortów. To jest pozycja międzynarodowa - podkreślił były europarlamentarzysta, który rozmawiał z Jarosławem Gugałą.


- Jestem przekonany, że to, co mówił, to są jego klasyczne wypowiedzi na użytek wewnętrzny, a także na użytek swojego własnego elektoratu, ale te wypowiedzi odbierane są także za granicą. Zdolność do walczenia przez Macierewicza o polskie sprawy za granica bardzo maleje - zaznaczył Zalewski.

 

Polityk PO podkreślił, że lipcowy szczyt NATO w Warszawie związany jest z relacjami międzynarodowymi, a nie jedynie dwustronnymi. - Będą tam przywódcy państw, a nie wyłącznie ministrowie obrony. Bacznie przyglądałbym się, którzy ministrowie do Polski przyjeżdżają i z kim Macierewicz się spotyka. Mam wrażenie, że będzie ich coraz mniej - powiedział Zalewski.
 
- Jeżeli nasi partnerzy za granicą, także w USA widzą, że decyzje w sprawie zakupów zbrojeniowych, w sprawie współpracy obronnej, a także baz amerykańskich czy NATO w Polsce, podejmowane są przez polityka, którego przewidywalność jest niewielka, to oznacza, że w takie rozmowy nie będą chcieli wchodzić - dodał.
 
"Politycy opozycji niewiele mogą zrobić"
 
Zdaniem byłego europosła "PiS łamie konstytucję po to, aby móc wprowadzać prawo i ustawy, które są z konstytucją sprzeczne". - Stroną tego kryzysu jest PiS (…), z drugiej strony nie ma polityków opozycji, tylko jest Trybunał Konstytucyjny, który opowiada się za przestrzeganiem konstytucji. Ten spór ma wyłącznie charakter prawny, a nie polityczny - podkreślił Zalewski.
 
- Politycy opozycji niewiele mogą zrobić, bo punktem wyjścia jest przyjęcie rozstrzygnięć TK, a później możemy rozmawiać na temat zmiany ustawy o TK, jeżeli ona jest potrzebna - dodał.
 
"Rząd znalazł się w sytuacji niezręcznej"
 
Zalewski obawia się, że Komisja Europejska, która w kwietniu będzie obradowała na temat postanowień Komisji Weneckiej ws. polskiego Trybunału, może poprosić Radę Europejską o rozpoczęcie procedury kontroli praworządności, a ta z kolei, może zakończyć się zawieszeniem praw Polski w Radzie Europejskiej.
 
- To by oznaczało, że Polska nie będzie miała prawa do zabierania głosu we wszystkich posiedzeniach RE, na których omawiane są kluczowe z naszego punktu widzenia kwestie. Nie będziemy decydowali w swojej sprawie. Mam nadzieję, że nie dojdzie to do skutku - zaznaczył polityk.
 
- Ratunek jest jeden. Rząd powinien opublikować orzeczenie TK i powinien je uznać. Wszelka próba gry na czas (…) nie zmienia obowiązku, który stoi po stronie rządowej. Widzę, że rząd znalazł się w sytuacji niezręcznej. Premier, która nie jest czynnikiem decydującym w PiS i nie ma kompetencji do podejmowania samodzielnych decyzji, chciała zrzucić z siebie odpowiedzialność, ale według konstytucji dalej ta odpowiedzialność na niej ciąży - podkreślił Zalewski.