Nikt nie wysiada, nikt też nie wyrusza w podróż.

 

Co roku w pierwszy poniedziałek marca kierowca autobusu Miquel Palacios zapuszca silnik choć wie, że nikt na miejscu nie będzie na niego czekał.

 

- Tak już jest od wielu lat  - powiedział kierowca gazecie "El Periodico". - Skoro nie ma codziennych kursów autobusowych, ludzie korzystają z innych środków transportu. Co roku w pierwszy poniedziałek marca Palacios wsiada do autobusu choc wie ,że nikt na niego nie bedzie czekał

 

Autobus przybywa do La Torre d\'Orista, położonego w odległości ok. 90 km na północ od Barcelony, w każdy pierwszy poniedziałek marca. Firma przewozowa utrzymuje to połączenie tylko po to, by nie stracić na nie koncesji, która może się okazać cenna, gdyby np. w okolicy zdecydował się zainwestować jakiś wielki koncern - poinformowała "El Periodico" w poniedziałek, tydzień po tegorocznym kursie.

 

 

 

 

- Skoro autobus przyjeżdża tylko raz do roku, mieszkańcy mogliby powitać go orkiestrą i urządzić festyn - napisała żartem gazeta, konstatując następnie nie bez żalu, że "ludzie pogodzili się z losem i na przystanku autobusowym nikt nie czeka". Tajemnicą pozostanie też, dlaczego akurat w pierwszy poniedziałek marca kierowca wyrusza w drogę? Dlaczego nie w święta czy dni targowe?  - zastanawi się gazeta. Tego nie wie nikt. Tak po prostu jest, od 10 lat.

 

PAP/elperiodico.com