– Jednym z powodów, dla których w centrach miast jest mniej spokojnie, poczucie bezpieczeństwa spada, mamy do czynienia z naruszaniem ładu i porządku, są wszechobecne sklepy sprzedające - często całodobowo - alkohol - powiedział poseł.


- Nie chodzi nam o to, żeby komukolwiek zakazywać, czy utrudniać spożywanie czy sprzedaż alkoholu. Ludzie mają pełne prawo i tutaj nic władzy do tego, ale ludzie mają też prawo spędzać wieczór, noc spokojnie, jeśli chcą, czy nie mają wyboru, bo mieszkają w centrum miasta czy kurorcie turystycznym. To musi się odbywać też z poszanowaniem ich praw - tłumaczył Szynkowski.


Ograniczenie punktów sprzedaży alkoholu


Państwowa Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych alarmuje, że sklepów z alkoholem jest w Polsce czterokrotnie więcej, niż dopuszcza norma Światowej Organizacji Zdrowia. Z danych Agencji wynika, że na jeden punkt sprzedaży alkoholu w Polsce przypadają 273 osoby. Tymczasem liczba rekomendowana przez WHO to co najmniej 1000 osób.


Poseł PiS Szymon Szynkowski vel Sęk przekazał klubowi PiS projekt nowelizacji ustawy o wychowaniu w trzeźwości autorstwa Związku Miast Polskich, w zarządzie którego zasiada.


Według projektu to rady gmin miałyby ustalić liczbę punktów sprzedaży napojów zawierających powyżej 4,5 proc. alkoholu (z wyjątkiem piwa), przeznaczonych do spożycia poza miejscem sprzedaży, jak i w miejscu sprzedaży, szczególnie tych, gdzie odbywa się ona w godz. 22:00-6:00.


Związek chce także, by ograniczyć zezwolenia na sprzedaż alkoholu dla przedsiębiorców, którzy organizują przyjęcia, np. wesela, konferencje. Ich działalność miałaby być świadczona w oparciu o umowę wydawaną na okres dwóch lat i na określone uroczystości w wyznaczonych przed przedsiębiorcę miejscach.

 

Polsat News