Równocześnie do Genewy, gdzie w poniedziałek mają rozpocząć się negocjacje pokojowe, przybyło dwóch szefów delegacji syryjskiej opozycji.

 

"Jeśli opozycja będzie miała urojenia..."

 

Minister spraw zagranicznych Syrii Walid el-Mualim na konferencji prasowej w Damaszku potwierdził, że władze wezmą udział w rozmowach, ale podkreślił, że "jeśli opozycja będzie miała urojenia, że w Genewie przejmie władzę, której nie udało jej się przejąć w walce, to (rozmowy - przyp.red.) zakończą się fiaskiem".

 

 Wysoki Komitet Negocjacyjny (HNC), grupujący główne siły opozycji syryjskiej, zapowiedział, że w Genewie chce skupić się na utworzeniu przejściowego organu rządzącego z pełną władzą wykonawczą. Mualim oświadczył, że maksimum, o którym władze są w stanie rozmawiać, to "rząd jedności narodowej". Opozycja odrzuca jednak tę opcję.

 

"Udamy się do Genewy, by doprowadzić do sukcesu"

 

Prowadzone dwa lata temu rozmowy pokojowe w sprawie uregulowania konfliktu w Syrii załamały się, gdyż obie strony nie były w stanie porozumieć się właśnie w sprawie harmonogramu rozmów; reżim w Damaszku kładł nacisk na zwalczanie terrorystów, jak określa on walczących z nim rebeliantów, podczas gdy opozycja chciała rozmawiać o rządzie przejściowym.

 

Mualim potwierdził jednocześnie, że przedstawiciele rządu będą uczestniczyć w rozmowach i polecą do Szwajcarii w niedzielę. Zastrzegł, że wrócą oni do Damaszku w ciągu 24 godzin, jeśli druga strona nie pojawi się na miejscu. - Udamy się do Genewy, by doprowadzić do sukcesu negocjacji, choć to nie zależy od nas, lecz od innych stron, które wezmą w nich udział - powiedział minister.

 

Piąta rocznica wybuchu konfliktu

 

Tymczasem w sobotę po południu do Genewy przylecieli dwaj szefowie delegacji syryjskiej opozycji. Dziennikarze AFP widzieli w jednym z genewskich hoteli głównego negocjatora opozycji, salafickiego przywódcę rebelianckiego Mohamada Allusza, a także przewodniczącego delegacji Asada al-Zoabiego.

 

Rozmowy pod auspicjami ONZ, które zbiegają się z piątą rocznicą wybuchu konfliktu w Syrii, mają się toczyć w dwa tygodnie po wejściu w życie porozumienia rozejmowego; zmniejszyło ono przemoc, lecz nie wstrzymało całkowicie walk.

Trwająca od 2011 roku wojna domowa w Syrii kosztowała życie ponad 270 tysięcy ludzi.

 

PAP