Prezydent mówił o tym w Dallas podczas spotkania, na którym zbierano fundusze na rzecz Partii Demokratycznej, dzień po zamieszkach w Chicago, gdzie uniemożliwiono przeprowadzenie wiecu z udziałem Donalda Trumpa, ubiegającego się o nominację Partii Republikańskiej na listopadowe wybory prezydenckie.

 

Przeciwnicy Trumpa zarzucają mu, że w trakcie kampanii używa języka, który powoduje podziały, a nie sprzyja jedności w kraju. Trump oskarżył w sobotę zwolenników pretendenta z Partii Demokratycznej Berniego Sandersa o wywołanie zamieszek, które doprowadziły do odwołania piątkowego wiecu w Chicago. Kontrowersyjny miliarder nazwał senatora ze stanu Vermont "naszym komunistycznym przyjacielem".

 

PAP