Projekt przewiduje wstrzymanie sprzedaży nieruchomości albo ich części wchodzących w skład Zasobu Własności Rolnej Skarbu Państwa na okres 5 lat od dnia wejścia ustawy w życie.

 

Za odrzuceniem inicjatywy w I czytaniu głosowało 186 posłów, przeciw 245, a wstrzymało się 9.

 

Wnioski o odrzucenie projektu złożyły w czwartkowej debacie kluby PO, Nowoczesnej i PSL. Ich przedstawiciele przekonywali, że projekt narusza prawo własności i zbyt ingeruje w prywatny obrót ziemią, gdyż w jego myśl ANR będzie mogła na ogromną skalę korzystać z prawa pierwokupu i wykupu.

 

Wiceminister rolnictwa Zbigniew Babalski polemizował z tymi zarzutami, zapewniając, że "polscy rolnicy mogą być spokojni", bo projektowana ustawa nie wprowadza zakazu obrotu polską ziemią". "Stoimy na straży polskiej ziemi i władztwa tej ziemi dla rolnika" - mówił tuż przed głosowaniem, które poprzedziła burzliwa wymiana zdań na linii obóz rządowy-opozycja.

 

"Czy to nie jest dzwonek, żeby zabezpieczyć tę ziemię dla ludzi?"

 

Minister wyjaśnił,że nie byłoby projektu nowego prawa, gdyby nie protesty rolników. Podkreślił, że mimo moratorium na sprzedaż polskiej ziemi w ciągu 12 lat w ręce obcokrajowców trafiło ok. 200 tys. ha ziemi rolnej. Dodał, że obecnie dysponujemy ok. 1,5 mln ha.

 

- Czy to nie jest dzwonek, żeby zabezpieczyć tę ziemię dla ludzi? PSL zarzuca, że zawłaszczamy i nacjonalizujemy. Gdybyście 8 lat temu podeszli do tego w sposób zdecydowany nie byłoby tematu - zaznaczył.

 

Wtórował mu Robert Telus (PiS), który zarzucał poprzedniej koalicji PO-PSL, że "sprzedała na słupy" 200 tys. ha ziemi.

 

- Rolnicy czekają na tą ustawę, bo protestowali przeciwko temu rządowi PO-PSL. Bo tamci politycy sprzedawali polską ziemię obcokrajowcom i rolnicy wychodzili przeciwko temu protestować. Koniec kolesie z kręceniem lodów (...) PiS zawsze będzie bronił polskiej ziemi - grzmiał z mównicy.

 

Projekt ustawy o wstrzymaniu sprzedaży nieruchomości rolnych Skarbu Państwa, według zamierzeń jego autorów, ma chronić przed spekulacyjnym wykupem przez cudzoziemców. Ziemia ma służyć głównie produkcji żywności.

 

Nabywcami tylko rolnicy

 

Zgodnie z rządowym projektem nabywcami gruntów mają być zasadniczo tylko rolnicy, wyjątek będą stanowić osoby bliskie zbywcy, jednostki samorządu terytorialnego oraz Skarb Państwa. Zasady te nie będą dotyczyły dziedziczenia.

 

Nabycie gospodarstwa będzie łączyło się z wymogiem osobistego jego prowadzenia przez 10 lat. Jego zbycie przed upływem tego terminu będzie możliwe na podstawie decyzji sądu, a sprzedaż ziemi lub dzierżawa bez takiej zgody wiązać się będzie z jej odkupem przez ANR.

 

Wyjątki w ograniczeniach zakupu mają dotyczyć gruntów przeznaczonych na inne cele przewidziane w miejscowym planie zagospodarowania - ziemi położonej w specjalnych strefach ekonomicznych, domów z niezbędnymi gruntami i lokali mieszkalnych; działek do 1 ha.

 

PAP

 

 

 

 

 

 

 

 

 

PAP