Chodzi o realizację art. 185c kodeksu postępowania karnego, na mocy którego prawodawca w sposób szczególny uregulował tryb przesłuchania świadka pokrzywdzonego przestępstwami zgwałcenia i wymuszenia czynności seksualnej, seksualnego wykorzystania niepoczytalności lub bezradności oraz seksualnego wykorzystania zależności.

 

Przesłuchanie pokrzywdzonych przestępstwami o charakterze seksualnym, sąd - w trosce o stan psychiczny świadka pokrzywdzonego - ma przeprowadzać na posiedzeniu, w którym mają prawo wziąć udział prokurator, obrońca oraz pełnomocnik pokrzywdzonego. Przesłuchanie ma być przeprowadzone tak, by ograniczyć do minimum wtórną wiktymizację.

 

- Intencja prawodawcy była oczywista i słuszna, ale może ona zostać zrealizowana jedynie wówczas, gdy przesłuchanie pokrzywdzonego nastąpi niezwłocznie po złożeniu przezeń zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa - podkreśla rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar.

 

Zbyt długi proces

 

RPO informuje, że z wyrywkowych badań wynika tymczasem, iż zdarza się, że od momentu zawiadomienia do czasu posiedzenia sądowego mija 50, 60 a nawet przeszło 90 dni. Oznacza to, że po tym czasie ofiara ponownie musi zmierzyć się z tym, co ją spotkało.

W ocenie RPO powodem obecnego stanu rzeczy może być niewystarczająca komunikacja sądów z prokuraturami, nieprawidłowości w organizacji pracy sądów, ewentualnie to, że podejmujący decyzje o terminie przesłuchań nie rozumieją wagi przesłuchania ofiary gwałtu.

 

RPO wskazał, że w udzielonej mu kilka dni temu odpowiedzi Prokurator Generalny podzielił zaniepokojenie przykładami nieprawidłowego procedowania.

 

PG przekazał mu, że problematyka ta została zaakcentowana w wytycznych Prokuratora Generalnego z grudnia ub.r. w sprawie zasad postępowania w sprawach o przestępstwo zgwałcenia, a także wytycznych z lutego br. dotyczących zasad postępowania powszechnych jednostek organizacyjnych prokuratury w zakresie przeciwdziałania przemocy w rodzinie.

 

PAP