Armia nie podaje, w jakim stanie jest maszyna, ani gdzie ją odnaleziono. Było to zapewne w okolicach Tychów, gdzie od paru dni trwały poszukiwania.

 

- To zwykły bezzałogowy statek rozpoznawczy. O jego zasięgu nie będę mówił, bo to kwestie taktyczne - stwierdził w rozmowie z polsatnews.pl ppłk Szczepan Głuszczak z Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych.

 

Wojsko podkresla, że to nie było zgubienie, a utrata kontaktu z dronem przez stację kontroli i kierowania.

 

W ubiegłym roku wojsko "zgubiło" wartego ponad 100 tys. zł drona FlyEye podczas testów na poligonie w Nadarzycach (woj. wielkopolskie). Odnaleziono go po kilku godzinach, spadł w przylegającym do poligonu lesie.