- To wyjątkowa sytuacja i liczyłem na to, że urzędnicy wezmą to pod uwagę - powiedział mąż kobiety, który na domiar złego, stracił po jej śmierci pracę.


Danuta Baryła, mieszkanka Głogowa Małopolskiego (woj. podkarpackie), wystąpiła do Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie (PCPR) w Rzeszowie z wnioskiem o dofinansowanie na "likwidację barier architektonicznych" na kwotę 40 tys. zł. W jej domu miała zostać zamontowana winda, która umożliwiłaby niepełnosprawnej i chorej na raka kobiecie sprawne poruszanie się po lokalu.


Dofinansowanie sprawiłoby, że Baryła poniosłaby tylko 20 proc. kosztu całej inwestycji. Wniosek został przez urzędników PCPR rozpatrzony pozytywnie. 8 lipca 2014 r. została podpisana umową ze starostą rzeszowskim na jego realizację. Finansowanie takich inwestycji zapewnia Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych.


Już po uzyskaniu pozytywnej opinii urzędu, w czerwcu, pani Baryła wraz z mężem Mariuszem, zamówiła w firmie FPHU "Skorpion" windę wraz z oprzyrządowaniem. Wpłacili 6 tys. zł zaliczki.


Po śmierci umowa wygasa i pieniędzy nie będzie


W niedzielę 13 lipca 2014 r. pani Baryła zmarła. Choć chorowała, to jej śmierć była zaskoczeniem - Nic na to nie wskazywało - wspomina jej mąż. Następnego dnia poszedł on do urzędu, by poinformować o śmierci żony. W czasie, gdy rozmawiał z urzędnikiem, zadzwonił do niego wykonawca, by powiedzieć, że przywiózł windę i chce ją zamontować. Baryła odmówił. W urzędzie dowiedział się, że w przypadku śmierci osoby, która jest stroną umowy cywilnej zawartej o dofinansowanie środków z PFRON, wygasają zobowiązania wobec tej osoby. W związku z tym urząd nie wypłaci pieniędzy.


- Straciłem żonę, później pracę, którą miałem od 20 lat, a teraz jeszcze grożą mi długi - powiedział Baryła.


Wykonawca poszedł do sądu


Realizacja inwestycji była już jednak na tyle zaawansowana, że Paweł Putyło z firmy "Skorpion" nie miał innego wyjścia, jak domagać się sądownie zwrotu części poniesionych kosztów od Baryły.


- Wszystkie elementy potrzebne do instalacji windy zostały już przeze mnie zakupione. Włożyłem w to dużo pieniędzy. Firma w Warszawie, która sprowdziła windę, ani myślała o odstąpieniu umowy. Groziła, że pieniądze za nieodebrany towar ściągnie sądownie, doliczając 20 proc. kary umownej. Pan Baryła nie chciał współpracować w tej sprawie - powiedział Putyło. Z pomocą przyszedł mu rzeszowski Ośrodek Pomocy Społecznej, który odkupił i wykorzystał część z zamówionego sprzętu do swoich celów. Putyło swoje straty obliczył na 14 tys. złotych i tyle chce od Baryły odzyskać. Trwa proces w tej sprawie.


"Wypłata środków faktycznie jest niemożliwa"


Urzędnicy, choć pomogli Putyle, w sprawie Baryły rozkładają ręce. - Z uwagi na charakter umowy, która polegała na dofinansowaniu zakupu urządzeń i wykonania usług z zakresu likwidacji barier architektonicznych i dotyczyła konkretnej osoby, wygasła ona z chwilą śmierci uprawnionej - powiedział Jacek Górak z rzeszowskiego PCPR. Zgodnie z umową, po wykonaniu instalacji windy i wystawieniu faktury przez Putyłę środki miały trafić na jego konto.


- Decyzje o udzieleniu pomocy dotyczą konkretnej osoby i po śmierci beneficjenta wypłata środków faktycznie jest niemożliwa - potwierdził Michał Rydzewski z PFRON-u. Zaznaczył, że Fundusz nic nie może zrobić w tej sprawie, bo przyznawanie czy rezygnowanie z dofinansowania leży w całości w gestii samorządów.


Winne dziurawe prawo. Ale decyzja należy do władz samorządu


Zdaniem Hanny Szymańskiej i Amadeusza Smusa z Kancelarii Grohman "śmierć wnioskodawcy oznacza, że nie jest już zasadna wypłata środków z PFRON na realizację umowy, ponieważ cel realizacji przestał istnieć".


Prawnicy podkreślają jednak, że prawo nie daje żadnych wskazówek co robić, gdy wnioskodawca umiera w trakcie realizacji umowy. "Niestety, ani przepisy kodeksu cywilnego, ani także przepisy rozporządzeń resortowych nie precyzją co zrobić w takiej sytuacji. Rozporządzenie Ministra Pracy i Polityki Społecznej z 25.06.2002 r. w sprawie określania rodzajów zadań powiatu, które mogą być finansowane ze środków PFRON na likwidację barier architektonicznych, milczy w tym zakresie".


- Każde starostwo, a zatem każde PCPR, może postąpić w danej sprawie inaczej. Z praktyki wynika, że raz środki takie są wypłacane, a innym razem, w innym powiecie, nie - powiedziała Szymańska.


Pełnomocnik ds. Osób Niepełnosprawnych może pomóc


Zdaniem prawników Baryła powinien skontaktować się z Biurem Pełnomocnika Rządu ds. Osób Niepełnosprawnych przy Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. - To ono ustosunkuje się do problemu i poleci staroście albo wypłatę środków, co według naszej wiedzy już się zdarzało w takich przypadkach, bądź ich wstrzymanie - zauważa Szymańska.


Mariusz Baryła nie wiedział o możliwości udzielenia pomocy przez Pełnomocnika. Nikt w urzędzie takie możliwości mu nie wskazał. Powiedział nam, że jak najszybciej opisze swoją sytuację w piśmie do Biura. Będziemy śledzić dalsze losy tej sprawy. Skontaktowaliśmy się także z Pełnomocnikiem z prośbą o komentarz.

 

Polsatnews.pl