Po zmianie przepisów koszty pozaodsetkowe pożyczki - np. opłata za jej udzielenie, za przedłużenie, za przypomnienie o spłacie, za rozpatrzenie wniosku, za spłatę w domu, za zarządzanie rachunkiem - będą mogły wynosić rocznie maksymalnie 55 proc. W całym okresie pożyczki te koszty nie mogą być większe niż jej kwota, czyli niż 100 proc. udzielonego kapitału. Spowoduje to, że takie pożyczki staną się tańsze.


Lepsza ochrona klienta ma też dotyczyć sytuacji, gdy będzie on zalegał ze spłatą pożyczki. Zgodnie z nową regulacją limit odsetek za opóźnienie w spłacie oraz odsetek od odsetek wyniesie sześciokrotność wysokości stopy lombardowej NBP  - obecnie to 15 proc. Limit ten ma również obejmować m.in. opłaty za prowadzenie czynności windykacyjnych.


Nie będzie spłacania jednej pożyczki kolejną


Nowa ustawa ogranicza też tzw. rolowanie długu, czyli spłacanie jednej pożyczki kolejną, co groziło wpadnięciem w spiralę zadłużenia. Teraz opłaty związane z odroczeniem spłaty będą musiały zmieścić się w limicie kosztów pozaodsetkowych, który będzie liczył się od pierwszej udzielonej pożyczki i obejmował także wszystkie inne wzięte w ciągu 120 dni. W praktyce oznacza to, że dla firmy pożyczkowej rolowanie długu będzie nieopłacalne.


Firmy udzielające pożyczek muszą też teraz mieć kapitał w wysokości co najmniej 200 tys. zł, utworzony ze środków niepochodzących z pożyczki, kredytu, emisji obligacji lub źródeł nieudokumentowanych. Wymagana będzie też niekaralność za określone przestępstwa osób będących we władzach takiej firmy. Prawdopodobnie spowoduje to, że znikną z rynku "firmy-krzaki" ogłaszające się na słupach czy przystankach.


Rynek pożyczek pozabankowych, czyli nieudzielanych przez banki i SKOK-i, lecz przez firmy pożyczkowe (np. Provident, Vivus, Wonga, Bocian) jest wart ok. 5 mld zł rocznie. Co roku zadłuża się w ten sposób ok. 1,5 mln Polaków.

 

polsatnews.pl