- Kryzys wokół Trybunału Konstytucyjnego był jednym z tematów ostatniego posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego i wydaje mi się, że była wola ze strony prezydenta RP, by rozwiązać tę kwestię nie w sposób raptowny czy zewnętrzny, ale tutaj. Myślę, że prezydent ma klucz do rozwiązania tego sporu - ocenił Schetyna.

 

Przewodniczący Platformy Obywatelskiej zastrzegł, że jeśli spór nie znajdzie rozwiązania w kraju, to "będzie miał swoją kontynuację za granicą". Dodał jednak, że kompromisu trzeba szukać do ostatniego momentu.

 

Kompromis według Platformy

 

Schetyna zarysował też propozycję kompromisu ws. TK ze strony Platformy. Według niego prezydent powinien być arbitrem w tej kwestii, powinien zaprzysiąc sędziów wybranych za rządów PO, a później obecny parlament wybrałby dwóch kolejnych.

 

- Wtedy dopiero można rozmawiać o szczegółach, np. kwestii rozpatrywania rozpraw według  kolejności  wpływów. To będzie temat do rozmowy, do gestu otwartości z jednej czy drugiej strony, także ze strony Trybunału Konstytucyjnego, który w takiej sytuacji musiałby być otwarty na argumenty drugiej strony - powiedział lider największej partii opozycyjnej.  

 

Jego zdaniem konsekwencją paraliżu Trybunału byłaby zła opinia o Polsce w świecie. Podkreślił, że obecnie Polska jest krajem, który "najwięcej korzysta z obecności w UE, z zagranicznych inwestycji, ze świetnego ratingu".

 

"Wyjście na ulice to ostateczność"

 

Schetyna odniósł się do swojej dawnej wypowiedzi, że przyjdzie taki czas, że wyprowadzi setki tysięcy, a może nawet milion osób na ulicę.

 

- To jeszcze nie jest ten czas, ale idziemy w tę stronę. Proszę zobaczyć, jak to wszystko ewoluuje i ile emocji przynosi. To jest zawsze ostateczność. Jeśli nie ma odpowiednich relacji między rządem a opozycją, to zawsze pozostaje ulica - stwierdził.  

 

Spór o wyrok Trybunału

 

W środę TK orzekł, że kilkanaście zapisów nowelizacji ustawy o TK autorstwa PiS jest niekonstytucyjnych. Uznał też, że cała nowela jest sprzeczna z konstytucyjną zasadą poprawnej legislacji.

 

12-osobowy skład TK zakwestionował m.in. określenie pełnego składu jako co najmniej 13 sędziów; wymóg większości 2/3 głosów dla jego orzeczeń; nakaz rozpatrywania wniosków przez TK według kolejności wpływu; wydłużenie terminów rozpatrywania spraw przez TK; możliwość wygaszania mandatu sędziego TK przez Sejm oraz brak w noweli vacatio legis.

 

Jeszcze przed wyrokiem TK premier Beata Szydło zapowiedziała, że nie zostanie on obublikowany, bo nie będzie orzeczeniem "w myśl obowiązującego prawa". - Nie mogę łamać konstytucji i takiego dokumentu publikować - oświadczyła.