Alexia Palmer swój pozew złożyła w 2014 roku, po trzech latach pobytu w USA i współpracy z Trump Model Management, jednak sprawa do tej pory nie została rozstrzygnięta. Modelka w sądzie chce walczyć o 225 tys. dolarów, bo jej zdaniem firma Trumpa "świadomie wprowadzała (ją - przyp. red.) w błąd" i "łamała amerykańskie przepisy imigracyjne i prawa pracy".

 

Z dokumentów złożonych przez nią w pozwie wynika, że przez trzy lata pracy Palmer dostała 3880 dolarów wynagrodzenia, a gdyby agencja wywiązywała się z obiecanych wcześniej postanowień, zarobiłaby właśnie 225 tysięcy.

 

 

Naresh Gehi, prawnik Alexii Palmer, podkreślił, że firma Donalda Trumpa obiecała jego klientce życie w przepychu, jednak obietnice się nigdy nie zmaterializowały. - Spółka złożyła wymagany przez rząd wniosek wizowy, w którym obiecała konkretne pieniądze. Wypłacenie pełnej kwoty jest ich obowiązkiem - dodał.

 

Prawnicy Donalda Trumpa pozew jamajskiej modelki nazwali "niepoważnym" i "bezpodstawnym". Twierdzą, że Alexia Palmer przepracowała ledwie 10 dni w ciągu trzech lat.

 

Sąd rejonowy dla południowego dystryktu Nowego Jorku do końca marca podejmie decyzję, czy sprawę będzie rozstrzygać.

 

Amerykańskie media zwracają jednak uwagę na to, że historia Alexii Palmer może przyczynić się do dyskusji na temat praktyk stosowanych w firmach Donalda Trumpa.

 

Reuters