Twórcy wniosku argumentują, że obowiązkowe głosowanie stanie się najsilniejszą bronią w walce z kupowaniem głosów, które - według opinii socjologów - jest nagminne w pewnych, zwłaszcza romskich, środowiskach.


Za uchylanie się od obowiązku głosowania znowelizowana ordynacja przewiduje grzywnę w wysokości 50 lewów (25 euro) lub pozbawienie świadczeń socjalnych przez trzy miesiące. Nie będą karane grzywną osoby w wieku powyżej 80 lat oraz niepełnosprawne. Przeciwnicy obowiązkowego głosowania podkreślają, że wyegzekwowanie grzywien będzie praktycznie niemożliwe.


Po raz pierwszy obowiązek głosowania zostanie wprowadzony podczas tegorocznych wyborów prezydenckich, które odbędą się w Bułgarii na jesieni.


Turecka mniejszość przeciwna


Największym przeciwnikiem nowelizacji ordynacji wyborczej był zrzeszający bułgarskich Turków Ruch na rzecz Praw i Swobód (DPS), który obawia się, że straci przewagę, zagwarantowaną mu przez zdyscyplinowany elektorat. Dzięki tej dyscyplinie podczas ostatnich wyborów parlamentarnych i samorządowych w październiku 2014 roku DPS prawie zrównał się z Bułgarską Partią Socjalistyczną, o nieomal pozbawiając jej pozycji drugiej siły politycznej w kraju. Lewica również nie poparła obowiązku głosowania argumentując, że jest on niedemokratyczny, a udział w nim jest prawem, a nie obowiązkiem.


Parlament zaaprobował także możliwość głosowania drogą elektroniczną, głównie w celu ułatwienia udziału w wyborach licznej, ponadmilionowej rzeszy emigrantów. Elektronicznie będzie można głosować jednak dopiero w 2018 roku.


PAP