Włoski Trybunał Obrachunkowy zajął się sprawą niedawno, po tym jak Tomasso Felicori przejął funkcję dyrektora pałacu i za cel postawiono mu ożywienie tego włoskiego skarbu kultury.

 

Trybunał aferę z niechcianymi lokatorami rozpatruje w kategoriach potencjalnego "nadużycia wpływów". Choć w ramach postępowania włoskie ministerstwo kultury postanowiło o eksmisji wszystkich zamieszkujących tereny luksusowej rezydencji, do tej pory tylko jedna rodzina wyprowadziła się z Pałacu w Casercie. Reszta wciąż cieszy się życiem po królewsku.

 

Nie płacili nawet za media

 

Przez lata ich pobytem na terenie XVIII-wiecznego pałacu nikt się nie interesował. Włoskie media donoszą, że mowa o byłych pracownikach posiadłości Burbonów i ich potomkach, którzy korzystając z ustalonych w latach 90. warunków wynajmu cieszyli się bodaj najniższym we Włoszech czynszem. I to bez konieczności dopłacania za prąd, czy gaz.

 

Pałac Królewski w Casercie wybudowany został dla dynastii Burbonów, panujących w XVIII i XIX wieku w Królestwie Neapolu i Królestwie Sycylii (przekształconych potem w jedno Królestwo Obojga Sycylii).

 

W 1996 pałac wraz z parkiem, akweduktem Vanvitelli'ego (otwartym 7 maja 1762) i zespołem San Leucio, został wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

 

thelocal.it