Większość eurodeputowanych aplauzem powitała decyzję Schulza; tylko nieliczni protestowali. Synadinos, ze skrajnie prawicowej greckiej partii Złota Jutrzenka, opuścił salę dopiero, gdy przewodniczący PE zagroził mu wyrzuceniem przez służby porządkowe.

 

Schulz zapowiedział, że grecki eurodeputowany zostanie wysłuchany w sprawie środowego zajścia, po czym zapadną decyzje w sprawie ewentualnych sankcji. W grę wchodzi m.in. tymczasowe wykluczenie z prac PE, co wiąże się z pozbawieniem diet.

 

"Próby wprowadzania rasizmu na salony"

 

Przewodniczący PE wskazał na potrzebę pryncypialnej decyzji, ponieważ coraz więcej eurodeputowanych "przekracza czerwoną linię". Dał wyraz obawom, że mamy do czynienia z próbami systematycznego "wprowadzania rasizmu na salony" w Parlamencie Europejskim. "To nie ze mną" - podkreślił.

 

Jak wskazuje "Spiegel" w wydaniu online, w europarlamencie jest obecnie ponad stu eurosceptycznych i wrogich Unii Europejskiej polityków, z których wielu otwarcie głosi ksenofobiczne i skrajnie prawicowe poglądy.

 

PAP