Ksiądz Leszek L. był wikariuszem w parafii pw. Świętej Heleny w Nowym Sączu i kapelanem sądeckiej policji. Był także katechetą w Zespole Szkół w Chełmcu. Tam poznał 15-letnią uczennicę, wobec której miał zachowywać się niestosownie.

 

Sprawa wyszła na jaw, gdy dwaj uczniowie zespołu szkół dotarli do internetowej korespondencji księdza z ich koleżanką. Najpierw poszli do parafii Św. Heleny i informacje przekazali innym księżom tam pracującym. Potem o sprawie poinformowali dziennikarzy, bo - jak podkreślali - ich zdaniem ksiądz powinien ponieść konsekwencje swojego zachowania. Sprawę jako pierwsza opisała "Gazeta Krakowska".

 

 - Zanim media opisały tę historię, o wszystkim dowiedział się także dyrektor szkoły. Miał prawo zawiadomić policję i prokuraturę, miał "społeczny obowiązek", ale tego nie zrobił - powiedział w rozmowie z polsatnews.pl Zbigniew Gabryś, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Nowym Sączu.

 

 

Kuria odpowiada

 

Prokuratura sprawą zajęła się dopiero po tym, gdy opisała ja gazeta. Postępowanie zostało wszczęte z urzędu. We wtorek przesłuche zostały dwie osoby - matka 15-latki i dyrektor szkoły. Dwie kolejne osoby na przesłuchania się nie zgłosiły.

 

Ksiądz Leszek L. wyjechał z miasta. - Na tym etapie prokuratura nie może go przesłuchać. Najpierw musimy zbadać sprawę, aby wiedzieć, czy i ewentualnie, jakie zarzuty będziemy wobec niego kierować - powiedział prokurator Zbigniew Gabryś.

 

Ks. Ryszard Nowak, rzecznik biskupa tarnowskiego, w przesłanym do polsatnews.pl oświadczeniu, napisał: "W związku z zarzutami, jakie pojawiły się pod adresem ks. Leszka L., w trybie natychmiastowym od zgłoszenia tego przypadku zostały podjęte działania przez Kurię Diecezjalną w Tarnowie: ksiądz został odwołany z parafii, gdzie dotychczas pełnił funkcję wikariusza, został zawieszony w pełnieniu funkcji duszpasterskich, została mu odebrana misja kanoniczna do nauczania katechezy w szkole, powołany został delegat biskupa tarnowskiego, który prowadzi postępowanie wyjaśniające w tej sprawie".

 

Prokurator Zbigniew Gabryś na razie nie chciał sprecyzować, jakie konkretnie zarzuty padają pod adresem duchownego. Wskazał jednak paragraf 2 artykułu 200 Kodeksu Karnego. Według tego przepisu Kodeksu Karnego, kto "składa za pomocą systemu teleinformatycznego lub sieci telekomunikacyjnej propozycję obcowania płciowego, poddania się lub wykonania innej czynności seksualnej lub udziału w produkowaniu lub utrwalaniu treści pornograficznych, i zmierza do jej realizacji, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2".

 

polsatnews.pl, Gazeta Krakowska