Jest to kolejny przypadek napaści seksualnej w Indiach. Według agencji AP świadczy to o tym, że mimo oburzenia i protestów sprzed trzech lat wywołanych  brutalnym gwałtem na studentce i mimo wprowadzenia ostrzejszych przepisów, by zapobiegać takim przestępstwom, w kraju wciąż dochodzi do takich aktów.


Do najnowszego incydentu doszło w poniedziałek w miejscowości Tigri, w pobliżu przedmieść Delhi o nazwie Noida. Według policji 20-latek zatrzymany pod zarzutem gwałtu i próby spalenia nastolatki miał poparzone dłonie; postawiono mu zarzuty.


Jego ofiara w krytycznym stanie przebywa w szpitalu w Delhi. Według indyjskich gazet ma poparzone 95 proc. powierzchni ciała.


Z raportu policji wynika, że w poniedziałek kilka godzin przez świtem rodziców dziewczyny zaalarmowały jej krzyki. Znaleźli oni ranną 15-latkę na tarasie znajdującym się na dachu ich domu.


Dziewczyna zeznała później funkcjonariuszom policji, że napastnik od miesięcy ją nękał, a w poniedziałek pobił ją, zgwałcił, a następnie podpalił.


Kobiety w Indiach ofiarami napaści seksualnych


Problem napaści na kobiety na tle seksualnym w Indiach przykuł międzynarodową uwagę po brutalnym gwałcie zbiorowym w Delhi w grudniu 2012 roku. Sześciu sprawców zaatakowało 23-letnią indyjską studentkę i jej towarzysza, gdy wracali autobusem z kina. Kobieta została wielokrotnie zgwałcona, a następnie dotkliwie pobita i wyrzucona na drogę. Po dwóch tygodniach zmarła w szpitalu w wyniku obrażeń.


Po tej napaści wybuchły protesty uliczne. W odpowiedzi rząd Indii podwoił kary za gwałty i inne przestępstwa wobec kobiet, np. handel nimi czy atakowanie ich kwasem. Utworzono też sieć specjalnych sądów, które zajmują się wyłącznie sprawami dotyczącymi przemocy seksualnej. Mimo to wiele podobnych spraw wciąż nie jest zgłaszanych policji.


Według aktywistów potrzebne są dodatkowe działania, w tym lepsza edukacja młodzieży czy wybudowanie podstawowej infrastruktury, takiej jak oświetlenie uliczne i publiczne toalety.


PAP