Ponad 120 pacjentów zostało okaleczonych przez Holendra Jacobusa van Nieropa. 51-letni mężczyzna od 2008 roku prowadził gabinet dentystyczny w Chateau-Chinon, jednej z francuskich wsi.

 

19 zabiegów w 10 minut

 

"Dentysta z horroru" - powiedzieli o stomatologu poszkodowani pacjenci. - Poszłam z błahostką, chodziło o nieszczelną plombę. Wyszłam od niego bez dwóch zębów. Kiedy w końcu zdobyłam moją kartę, okazało się, że zrobił mi 19 zabiegów w 10 minut. Pomyślałam "to jakiś oszust" - powiedziała Nicole Martin, jedna z poszkodowanych.

 

Dentysta wyrywał nawet po osiem zębów podczas jednej wizyty, zostawił dziesiątki pacjentów z połamanymi szczękami. - Są różne przypadki: rozerwanie ślinianek, uszkodzenie zatoki, policzek zszysty z dziąsłem, fragmenty narzędzi pozostawione w dziąsłach. Wygląda na to, że miał przemyslany cały system - dodała Martin. Równocześnie wyjaśniła, że przy każdej wizycie mężczyzna dawał narkozę, przez co jego pacjenci przez kilka godzin byli na jego łasce.

 

- Wiercił kanały i wiedział, że zrobi to źle i ząb będzie potem ropieć. Więc później mówił, że zrobi koronę. Korona, co zdarzyło się u mnie, była za mała, więc uciskała ząb. Musiał usunąć koronę, a potem ząb. Potem przychodziła kolej na implant lub mostek. To było jak piramida finansowa - powiedziała poszkodowana pacjentka.

 

Ruszył proces

 

Mężczyzna oskarżony jest o spowodowanie uszczerbku na zdrowiu oraz oszukanie i wyłudzanie pieniędzy od pacjentów oraz firm ubezpieczeniowych.

 

- Po pierwsze liczymy na jakieś wyjaśnienia, chcemy zrozumieć, dlaczego Jacobus Van Nierop robił takie rzeczy. Dziś to jest dla nas wielka niewiadoma - powiedział Charles-Joseph Oudin, prawnik reprezentujący ofiary.

 

Dentyście grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności.

 

RTE News