Kluczową kwestią autorskiej propozycji Ujazdowskiego jest uregulowanie konfliktu ws. sędziów.- Proponuję, by padła deklaracja, że sędziowie wybrani przez ten parlament: Mariusz Muszyński, Lech Morawski i Henryk Cioch zostaną dopuszczeni do sędziowania przez pana prezesa TK Andrzeja Rzeplińskiego, a jednocześnie, by padła wiarygodna deklaracja ze strony rządu, że sędziowie wybrani poprzez poprzedni parlament, trzech sędziów, począwszy od sędziego Romana Hausera, obejmą wakaty po tych sędziach, których kadencja będzie się kończyć w kwietniu tego roku, w grudniu tego roku i w kwietniu przeszłego roku - wyjaśnił Kazimierz Michał Ujazdowski.

 

Ujazdowski poinformował, że przedstawił swoją propozycję prezesowi PiS Jarosławowi Kaczyńskiemu. - Odniosłem wrażenie, że ma on podobny tok myślenia. Jest nadzieja na kompromis - powiedział. Europoseł zaznaczył jednak, że w żadnym razie nie może rozwijać tego wątku, bo nie jest do tego upoważniony. Jak dodał, dopełnieniem jego propozycji miałaby być zgodna praca nad nową ustawą o TK.

 

Prezes Rzepliński nie komentuje

 

Prezes Trybunału Konstytucyjnego Andrzej Rzepliński odmówił skomentowania tej propozycji. - Nawet gdybym o tym słyszał, to też bym nie komentował. Jest konstytucja, jest wyrok TK z grudnia ubiegłego roku w sprawie K 34/15 (z 3 grudnia, ws. ustawy o TK - red) i mamy państwo prawa - powiedział.

 

Ujazdowski był dopytywany przez dziennikarzy, z czyjej strony powinna paść owa "wiarygodna deklaracja". Powiedział, że z obu, bo po obu stronach są politycy i prawnicy idący na konfrontację, co - jak mówił - nie jest dobre dla kraju i jego wizerunku. - Chodzi o taką deklarację, w której przywraca się podstawę prawną wyboru sędziów jesiennych - powiedział Ujazdowski.

 

Pytany, kto ma pierwszy wystąpić z propozycją kompromisową, powiedział, że "w pierwszej kolejności musi to być deklaracja większości parlamentarnej".

 

Szanse ocenia na 60 procent

 

- Marzyłbym sobie, aby jeszcze dziś albo najpóźniej jutro, przed rozpoczęciem rozprawy przed TK, doszło do spotkania prezydenta Andrzeja Dudy, marszałka Marka Kuchcińskiego i prezesa Andrzeja Rzeplińskiego. W państwach, gdzie szuka się kompromisu, pierwsza i druga osoba w państwie, i prezes sądu konstytucyjnego w takich sytuacjach rozmawiają ze sobą - powiedział Ujazdowski.

 

Poproszony o ocenę szans tego planu, powiedział, że ocenia je na 60 proc. - Nie chciałbym, żeby było tak jak w naszym największym poemacie, w "Panu Tadeuszu", to znaczy, że po wielkiej bitce, będzie nas godzić ktoś z zewnątrz. Proponuję więc, żebyśmy się pogodzili sami i uniknęli wielkiej bitki - powiedział.

 

Spór o Trybunał Konstytucyjny

 

Od wielu tygodni trwa kryzys wokół TK, który od końca listopada nie wydaje innych orzeczeń niż związanych ze sprawami TK.

 

3 grudnia 2015 r. TK uznał za zgodne z konstytucją przepisy regulujące wybór trzech sędziów wybranych w październiku 2015 r. przez poprzedni Sejm w miejsce sędziów, których kadencja upłynęła 6 listopada 2015 r. TK uznał też wtedy, że głowa państwa ma obowiązek "niezwłocznego" odebrania ślubowania od każdego nowo wybranego sędziego.

 

PO i część prawników mówiła, że prezydent musi teraz zaprzysiąc tych trzech "październikowych" sędziów, a prezes Rzepliński zapowiedział wówczas, że nie będzie wyznaczał do orzekania wybranych 2 grudnia 2015 r. i zaprzysiężonych przez prezydenta Dudę pięciu nowych sędziów TK, dopóki nie wyjaśni się sprawa zaprzysiężenia trzech sędziów "październikowych" (po umorzeniu przez TK sprawy uchwał Sejmu m.in. o wyborze w grudniu 5 sędziów TK, w styczniu prezes Rzepliński włączył do grupy sędziów orzekających dwóje sędziów "grudniowych" - Julię Przyłębską i Piotra Pszczółkowskiego).

 

Konstytucja mówi jasno, że sędziów w TK jest 15; zaprzysiężenie jeszcze trzech to złamanie konstytucji - mówił prezydent Duda. Jak dodawał, obecnie "w tej sprawie wszystko w zasadzie" zależy od parlamentu.

 

Ocenił też, że opozycji nie zależy na kompromisie. Pytany, czy oczekuje czegoś od prezesa Rzeplińskiego, powiedział, że tego, by "zakończył tę żenującą sytuację, którą niestety sam tworzy".

 

Premier Beata Szydło w styczniu zaproponowała rozwiązanie, które miałoby zakończyć spór wokół TK: ośmiu na 15 sędziów TK wskazywałaby opozycja. PO, Nowoczesna i PSL odrzuciły tę propozycję.

 

PAP