Josip (Joszka) Broz startuje z listy Socjalistycznej Partii Serbii (SPS), następczyni Komunistycznej Partii Serbii. Przewodniczącym SPS jest szef serbskiej dyplomacji Ivica Daczić.

 

"Pamięć o dawnych czasach"

 

Wnuka słynnego przywódcy, który podczas drugiej wojny światowej zorganizował antyfaszystowski ruch oporu, wpisano na listę kandydatów przez pamięć o dawnych czasach - miał powiedzieć Daczić, o czym w poniedziałek informują serbskie media.

 

W końcu lat 80. Josip Broz Tito był w Serbii oceniany bardzo surowo. Obciążano go winą za fatalny stan państwa. Niektóre partie domagały się nawet przeniesienia jego grobu z Belgradu do Chorwacji. Tito był Chorwatem. W ostatnich latach stosunek Serbów do byłego przywódcy zaczął się jednak zmieniać. Zwłaszcza wśród starszych ludzi pojawia się opinia, że za jego czasów żyło się lepiej.

 

Przedterminowe wybory

 

O rozwiązanie parlamentu i rozpisanie wyborów na dwa lata przed terminem zwrócił się premier Aleksandar Vuczić. Jego Serbska Partia Postępowa (SNS) zdecydowanie prowadzi w sondażach. Vuczić podkreśla, że potrzebuje odnowionego mandatu wyborców, by realizować reformy i sfinalizować rozmowy akcesyjne z Unią Europejską.

 

SNS obiecuje m.in. "odchudzenie" sektora publicznego i wstrzymanie subsydiowania deficytowych przedsiębiorstw państwowych, by ograniczyć deficyt budżetowy. Realizacja reform będzie oznaczać zwolnienie ok. 35 tys. pracowników sektora publicznego.

 

Socjalistom Daczicia sondaże dają ok. 11 proc., co stawia tę partię na drugim miejscu.

 

PAP