Bank Rozrachunków Międzynarodowych (Bank for International Settlements) ogłosił, że światowa gospodarka, tak jak przed załamaniem w 2008 roku, obciążona jest nadmiernymi długami.

 

- Banki Centralne wyczerpały tymczasem środki, jakimi dysponują, by ratować gospodarkę - uważa główny ekonomista tego banku Claudio Borio, który opatrzył komentarzem wydany raport.

 

- Nadmierne zadłużenie, które było już źródłem kryzysu finansowego, jaki zaczął się w USA, nadal rośnie, jednak tym razem we wschodzących gospodarkach i tamtejszych przedsiębiorstwach – wskazuje ekonomista.

 

To właśnie nadmierne zadłużenie - zdaniem Claudio Borio - tłumaczy po części utrzymujące się na bardzo niskim poziomie ceny ropy, bo wschodzące gospodarki, oparte na wydobyciu tego surowca, muszą podtrzymywać produkcję ze względu na zadłużenie. Do grona gospodarek wschodzących ekonomiści zaliczają m.in. Rosję, Chiny, Indie, Malezję, Indonezję, Turcję, Brazylię, RPA i kraje Europy Środkowo-Wschodniej w tym Polskę.

 

"Wstępne sygnały burzy"

 

"Obrazu dopełnia spowolnienie gospodarcze Chin, które sprawia, że kondycja wschodzących gospodarek wydaje się jeszcze bardziej niepokojąca, a rynki reagują spadkami" – napisano w raporcie.

 

Według ekonomisty problemy te to nie oderwane zjawiska, ale składające się na pewną całość "wstępne sygnały burzy, na którą zbiera się od dawna".

 

- Dzieje się tak w okresie, w którym banki centralne są przeciążone i nie mają już szerokiego pola manewru, by ożywiać gospodarkę - uważa Claudio Borio. - Po raz pierwszy inwestorzy zdają się mieć wątpliwości co do tego, czy banki centralne mają moc leczenia gospodarek - ostrzega.

 

Dziennik "Financial Times" zwrócił uwagę, że w raporcie poświęcono wiele uwagi obawom o to, że stosowane przez niektóre banki centralne ujemne stopy procentowych mogą się z czasem okazać niebezpiecznym czy wręcz szkodliwym instrumentem.

 

Bank Rozrachunków Międzynarodowych ma siedzibę w Bazylei; jest spółką, w której udziały posiadają banki centralne (także NBP), a on sam spełnia wobec nich rolę banku centralnego.

 

PAP