- To nie do przyjęcia. Nie można dążyć do ściślejszej integracji z Europą i nie przestrzegać zasady pluralizmu mediów. To oczywiste i jasno zakomunikowaliśmy to stronie tureckiej - powiedział szef francuskiej dyplomacji w rozmowie z radiem France Inter.

 

"Zaman", największy w Turcji prywatny dziennik, nieprzyjazny wobec prezydenta Recepa Tayyipa Erdoga, islamskiego konserwatysty, decyzją sądu został w piątek oddany pod nadzór administracji rządowej, która skierowała do redakcji swoich przedstawicieli.

 

"Dzień hańby"

 

Redakcja zdążyła przygotować wydanie specjalne, które ukazało się w sobotę rano. Na pierwszej, zaczernionej stronie gazety widniały słowa "Dzień hańby" oraz "Konstytucja została zawieszona". Niedzielne wydanie dziennika wskazywało już na zmianę jego linii redakcyjnej na prorządową - na czołówce zapowiada przyjęcie u prezydenta z okazji Dnia Kobiet, pisze też m.in. o decyzji rządu w sprawie budowy trzeciego mostu nad Bosforem.

 

Premier Turcji Ahmet Davutoglu powiedział w niedzielę, że "Zaman" służył tworzeniu "państwa równoległego", które przeciwnik Erdogana, korzystający z azylu w USA islamski kaznodzieja Fetullah Gulen, rzekomo stara się budować w celu obalenia tureckiego rządu. Zapewnił, że przejęcie kontroli nad gazetą nie jest decyzją polityczną.

 

Turecka opozycja, USA oraz Unia Europejska skrytykowały postępowanie władz w Ankarze wobec gazety jako zamach na wolność słowa i prasy w tym kraju. W poniedziałek UE ma poruszyć tę sprawę podczas szczytu z udziałem Turcji.

 

PAP