- Założenie, że Turcja całkowicie powstrzyma potok uchodźców, że uchodźcy przestaną napływać do Grecji, to utopia. Jedyne, na co możemy liczyć, to ograniczenie tego potoku. Koordynacja działań z Turcją jest konieczna, inaczej się nie da tego zrobić – mówił Zasztowt, który był gościem Bartosza Kurka w programie "Nowy dzień z Polsat News".


Jak wskazał Zasztowt, kwestia powtrzymania napływu migrantów to "to kwestia granicy morskiej między Turcją a Grecją, poprzez którą uchodźcy płyną na pontonach". -  Teraz NATO patroluje ten akwen. Dopiero doszło do ustaleń, że ci uchodźcy, którzy zostaną w jakiś sposób przechwyceni przez okręty natowskie, będą mogli być deportowani z powrotem do Turcji. Wcześniej nie było takiej umowy. To szereg drobnych kroków, które mogą uszczelnić granicę morską - mówił analityk.


Dziwny moment w relacjach UE-Turcja


- To bardzo dziwny moment w relacjach turecko-unijnych. Przez ostatnią dekadę te relacje utkwiły w martwym punkcie, zwłaszcza jeśli chodzi o negocjacje akcesyjne. Od kilku miesięcy niby doszło do przyspieszenia, rozmów i obietnic ze strony UE, jest też kwestia ruchu bezwizowego dla obywateli Turcji - zauważył Zasztowt.


Analityk podkreślił, że "z drugiej strony to przychodzi (te rozmowy - przyp. red.) w momencie, kiedy w samej Turcji jest to bardzo zły moment w historii kraju". - Można powiedzieć, że trwa wojna domowa z Kurdami, że to moment, kiedy władze prowadzą politykę bardzo agresywną wobec dziennikarzy opozycyjnych. Z punktu widzenia UE jest potrzebny jakiś nacisk na Turcję, a z drugiej strony potrzebujemy Turcji w kwestii uchodźców. Trudno wypracować spójną politykę – tłumaczył Zasztowt.


- Problem polega na tym, że nie istniała żadna polityka UE wobec Turcji przez ostatnie lata – podkreślił analityk.

 

Polsat News