Zdaniem dziennika "Hospodarzske noviny" ("HN") Fico nie zdobył poparcia wielu wyborców, strasząc ich uchodźcami "i jest to jedyna dobra wiadomość" ze słowackich wyborów.

 

"Okazało się, że ludzie, którzy pragną rządów silnej ręki, chroniących interesy narodowe, woleli zwrócić się ku Słowackiej Partii Narodowej i neonazistowskiemu ugrupowaniu LSNS, któremu przewodzi Marian Kotleba" - pisze na łamach "HN" Martin Ehl.

 

Potencjał polityczny Fico słabnie

 

Zdaniem Ehla słowackie wybory były w rzeczywistości referendum w sprawie Fico i okazało się, że jego polityczny potencjał słabnie. "W dzisiejszej Europie populizm i nacjonalizm Fico zepchnął część wyborców do narożnika, z którego nie ma innej ucieczki niż wyjście poza granice systemu demokratycznego" - uważa Ehl.

 

Dziennikarz "HN" dostrzega podobieństwa do sytuacji na Węgrzech, gdzie przywódca partii Fidesz, premier Viktor Orban - "polityczny wzorzec Fico" - musi walczyć głównie ze skrajnie prawicowym ugrupowaniem Jobbik.

 

Premier "wypuścił szkodliwego dżina z butelki"

 

Ehl pisze, że taki rozwój sytuacji powinien być ostrzeżeniem dla innych partii. Zwraca uwagę, że Słowację z jej ośmioma partiami w parlamencie czeka teraz okres niestabilności "w czasie, kiedy będzie sprawowała przewodnictwo w UE, kiedy Unia musi się bronić przed agresywnymi wpływami Rosji i kiedy liberalnych głosów nie słychać wśród krzyków populistów".

 

Węgierski "Nepszabadsag" zarzuca Robertowi Fico, że usiłował odwrócić uwagę od poważnych problemów w służbie zdrowia i szkolnictwie, kładąc przesadnie wielki nacisk na kryzys uchodźczy.

 

"Tą taktyką wypuścił szkodliwego dżina z butelki. Na podsycanej przez niego (Fico) ksenofobii rasista Kotleba zbudował swoją kampanię. (...) Ten, kto będzie chciał teraz stworzyć zdolną do funkcjonowania koalicję rządzącą, będzie musiał przełknąć wiele gorzkich pigułek" - pisze "Nepszabadsag" i wyraża przekonanie, że Fico będzie gotów to zrobić, by zachować swą słabnącą władzę.

 

PAP