W czasie piątkowego przejazdu prezydenckiej kolumny autostradą A4 w okolicach Lewina Brzeskiego w samochodzie prezydenta uszkodzeniu uległa opona. Auto, którym jechał, wpadło w poślizg i zsunęło się do rowu. Prezydentowi ani żadnej z towarzyszących mu osób nic się nie stało. BOR we współpracy z policją ustala teraz przyczyny zdarzenia.

 

To nie powinno się zdarzyć

 

- Jestem zdziwiony, bo taka sytuacja nie powinna mieć miejsca. Sprzęt powinien być tak dobrze dopasowany i sprawdzony, aby coś takiego się nie wydarzyło. Z drugiej strony jest to jednak tylko materiał, który może przecież ulec uszkodzeniu - powiedział Jarosław Kaczyński.

 

Jego zdaniem samochód przystosowany do przewożenia najważniejszych osób w państwie od limuzyn, które wykorzystuje zwykły obywatel, różni się tym, że jest wyposażony w różnego rodzaju zabezpieczenia.

 

- Właśnie takie, żeby np. po przestrzeleniu, czy przebiciu opony samochód mógł przejechać jeszcze kilkanaście kilometrów. To komisja Biura Ochrony Rządu sprawdzi, czy doszło do jakichś uchybień i czy w tej limuzynie były wykorzystane właśnie takie opony - powiedział Kaczyński.

 

"Wysoki kunszt kierowcy"

 

Były szef BOR podkreślił, że "na pewno należy zwrócić uwagę na wysoki kunszt kierowcy". - To dzięki niemu skończyło się tak, jak się skończyło, a osoba ochraniana wyszła bez szwanku - stwierdził Kaczyński.

 

- Kierowcy BOR są szkoleni bardzo szeroko, także pod kątem umiejętności zachowania się w takich sytuacjach. Są dobrze przygotowani i są to jedni z najlepszych kierowców wśród służb ochronnych na świecie - podsumował Kaczyński.

 

 

O systemach zabezpieczeń w limuzynach przeznaczonych dla najważniejszych osób opowiedział na antenie Polsat News Grzegorz Kaczor, właściciel jednego z warszawskich komisów samochodowych. Jego firma oferuje obecnie limuzynę tego samego typu, co ta, w której jechał w piątek prezydent Andrzej Duda.

 

 - Na dzisiejsze czasy praktycznie wszystkie możliwe. To są jedne z najlepszych samochodów wyposażone w najlepsze systemy klasy premium - odpowiedział przedsiębiorca.

 

Opony run flat - ze wzmocnieniami kordowymi i metalowymi drutami

 

- W przypadku samochodu prezydenta Dudy była to duża prędkość, dlatego olbrzymie brawa dla kierowcy, który potrafił z tego wypadku wyjść cało. Brawo za to, że dał sobie radę z wyprowadzeniem z poślizgu spowodowanego rozerwaniem opony tak dużego i ciężkiego samochodu - przyznał Kaczor.

 

Właściciel komisu opowiedział o właściwościach opon typu run flat. - Są one specjalnie konstruowane dla ciężkich i dużych samochodów. Mają  wzmocnienia kordowe i metalowe druty - własciciel komisu wyjaśnił, ze samochód z takimi oponami jest zdolny do dalszej jazdy nawet po ich przebiciu. - Powoduje to, że tym wozem spokojnie dalej można się poruszać  - powiedział. - Nie istnieją lepsze opony. Te uznawane są za jedne z najlepszych na świecie - dodał przedsiębiorca.

 

Jego zdaniem samochód, którym poruszał się prezydent waży o wiele więcej niz przeciętny samochód firmowy. - Ten jest opancerzony, więc na pewno znacznie cięższy niż standardowa wersja tego auta - powiedział.

 

 

 

- Błędy produkcyjne w przypadku specjalnie wzmocnionych opon takich jak w limuzynach BMW, są praktycznie niemożliwe - zapewniał natomiast Adam Klimek z portalu motoricus.com. Jego zdaniem, przyczyn wczorajszego incydentu należy dopatrywać się gdzie indziej.

 

- Tych kół i tych opon nie może kupić żaden z serwisów, poza wyznaczonymi, które mają podpisane odpowiednie dokumenty, są przeszkolone oraz są pod nadzorem. Przy każdym przeglądzie także ludzie z BOR biorą udział w oględzinach. Dlatego właśnie wykluczam czynnik ludzki i to, że ktoś celowo tę oponę uszkodził. Jest to niemożliwe - powiedział Klimek.

 

"Każdy tzw. guz to uszkodzenie i naruszenie konstrukcji opony"

 

- Nawet zwykłe wpadnięcie w dziurę stanowi problem dla każdej opony. Dla opon wzmacnianych mniejszy, ale mogą się pojawić wybrzuszenia. Trzeba pamiętać że każdy tzw. guz to uszkodzenie i naruszenie konstrukcji opony - zaznaczył Klimek.

 

Podkreślił również, że "jeśli przetniemy choćby kort stalowy, opona nie ma swojej konstrukcji i nie jest w stanie wytrzymać takiego ciśnienia i obciążenia". - Wtedy momentalnie może dojść do rozerwania opony - stwierdził Klimek.

 

 

Czy najważniejsze osoby w państwie są właściwie chronione, zapytaliśmy także Jerzego Dziewulskiego. - To bardzo trudne pytanie. Zakładam, że tak, ale proszę sobie przypomnieć choćby sprawę prezydenta Kaczyńskiego, kiedy podczas wizyty w Gruzji okazało się, że był tam z ochroną kelnerską, a nie profesjonalną - powiedział były szef ochrony prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego.

 

- Oczywiście, że zdarzają się błędy. Kiedyś gdy jechałem z prezydentem Kwaśniewskim nagle w spryskiwaczu zabrakło płynu do umycia szyby i cóż, trzeba było zjechać na stację benzynową. W ogóle niedopuszczalna sprawa, ale błędy się zdarzają – przyznał.

 

Zdaniem Dziewulskiego przyczyną pęknięcia opony nie było najprawdopodobniej najechanie na ostry przedmiot, ale "błąd ludzki, albo błąd kierowcy".

 

- Bardzo nie podobała mi się ta sytuacja, bo na nagraniu wideo widziałem jak piach sypany jest spod kół. Wyglądało to tak jakby samochód którymś z kół zaczepił o pobocze. To tylko przypuszczenie, ale nie wydaje mi się, by opony tego typu mogły rozlecieć się w oka mgnieniu - stwierdził.

 

"Po przebiciu takiej opony spokojnie można jeszcze jechać 200 km"

 

- Na autostradach są takie miejsca, gdzie są ścieki wody i zbytnie zbliżenie się do bariery ochronnej może spowodować najechanie właśnie na taki element. Wtedy opona może ulec uszkodzeniu łącznie z felgą, co jest rzeczywiście niezwykle groźne - dodał były antyterrorysta.

 

Dziewulski podkreślił, że "opona typu run flat nie ma prawa wybuchnąć ani wystrzelić, nawet jeśli zostanie przebita przy prędkości 140 km/h".  

 

- Ma ona specjalny pierścień polimerowy, który zabezpiecza i uniemożliwia zsunięcie się tej opony z felgi. Ciśnienie wewnętrzne nie trzyma tej opony przy feldze, co w normalnej jest standardem, ale nie tu – zauważył. Podkreślił  także, że "na takiej oponie mimo jej przebicia można jechać przy prędkości 100 km/h jeszcze przez 200 km".

 

Polsat News