Orban powiedział, że jest zdumiony tolerowaniem przez Grecję niekontrolowanego napływu milionów migrantów z Turcji. Nie sposób też zrozumieć - mówił - dlaczego Grecy przerzucają tych migrantów z wysp do kontynentalnej części kraju.

 

Szef węgierskiego rządu oświadczył, że "zdusiłby w zarodku" sytuację na granicy grecko-macedońskiej, gdzie po greckiej stronie utknęło kilkanaście tysięcy imigrantów i uchodźców. Macedonia praktycznie zamknęła dla tych ludzi swoją granicę; przepuszcza tylko po kilkaset osób dziennie.

 

Orban wyraził też opinię, że "nielogiczne" jest obciążanie Rosji odpowiedzialnością za to, że z Syrii ludzie uciekają przed bombardowaniami.

 

Węgry są jednym z najbardziej zdecydowanych przeciwników obecnej polityki UE w sprawie uchodźców. Do niedawna przez ich terytorium przebiegała tak zwana bałkańska trasa uchodźców z Grecji do Niemiec lub dalej na północ, ale po ukończeniu budowy ogrodzeń na granicy Węgier z Serbią i Chorwacją we wrześniu i październiku 2015 roku główny nurt migracji przeniósł się na sąsiednie terytoria Chorwacji i Słowenii.

 

Agencja dpa podkreśla, że rząd Orbana uważa większość uchodźców za migrantów ekonomicznych, a islam, który większość z nich wyznaje - za zagrożenie. W końcu lutego władze węgierskie poinformowały o planach rozpisania referendum w sprawie zarządzonych przez Unię Europejską obowiązkowych kwot przyjmowania uchodźców.

 

PAP