W środę, kwadrans po południu, ktoś zadzwonił na numer alarmowy Straży Miejskiej. Anonimowy rozmówca przekazał informację, że na ul. Ciołkowskiego w Gdańsku ktoś przywiązał psa do płotu. Już kilka minut po zgłoszeniu strażnicy byli na miejscu.

 

Zobaczyli małego, zadbanego psa, który radośnie ich przywitał. Przy smyczy zawieszona była foliowa torba, a w niej kartka. I apel do znalazcy, aby zaopiekował się psem.

 

 

Fot. Straż Miejska w Gdańsku

 

Strażnicy od razu zabrali psa do swojej siedziby, tam Kropkę nakarmili. Szybko stało się jasne, że nie będą musieli szukać psu nowego właściciela, gdyż jeden z funkcjonariuszy postanowił go przygarnąć. - To była miłość od pierwszego wejrzenia. Kropka to tak towarzyski, radosny i chętny do zabawy psiak, że nie dziwię się decyzji kolegi - mówi Miłosz Jurgielewicz, rzecznik Straży Miejskiej w Gdańsku.

 

Straż Miejska nie wie, kto wcześniej był właścicielem psa. Tego, czy właściciel Kropki zmarł i ktoś mu bliski zdecydował się na taki krok - jak dodaje Jurgielewicz - nie sposób zweryfikować. - Jednak nie mamy podstaw, aby w tę historię nie wierzyć - powiedział.