Nowoczesne pociągi niszczeją w krzakach. Od ponad 2 lat czekają na remont

Biznes
Nowoczesne pociągi niszczeją w krzakach. Od ponad 2 lat czekają na remont
Polsat News

Chodzi o składy o nazwie ED74 nazywane przez pasażerów "tramwajami". 7 z nich jeździ po torach, natomiast 7 od ponad 2 lat stoi na bocznicy w Krakowie Bieżanowie, niszczejąc narażone na złą pogodę i wandali. Należą do firmy PKP Intercity, która zapewnia, że naprawi je w tym roku.

2 lata temu PKP IC ogłosiło przetarg na przegląd i naprawę prawie wszystkich składów ED74. Nie rozstrzygnięto go z powodu niesatysfakcjonujących kolejarzy ofert, kolejny ogłoszono latem - również bez skutku. Udało się naprawić tylko pięć pojazdów, które otrzymały przy okazji nowe barwy. Natomiast 7 pociągów nadal czeka na naprawę lub sprzedaż. Już 3 lata temu ich zakupem były zainteresowane lokalne Koleje Dolnośląskie, ale PKP odpowiedziały wtedy, że składy są im potrzebne - tak donosi branżowy portal rynek-kolejowy.pl.

 

- W ostatnich 3 latach PKP Intercity wydało ponad 11 mln zł na naprawy jednostek ED74. Dzięki temu 7 pociągów kursuje jako pociągi TLK, np. do Krakowa, Terespola czy Łodzi. Pozostałe jednostki zostały skierowane na naprawy. Kontrahent, który mógłby przeprowadzić niezbędne prace określił termin ich realizacji na 2016 roku - powiedziała polsatnews.pl rzeczniczka PKP Intercity Beata Czemerajda.

 
Pasażerowie narzekali na niewygodę


7 pociągów ED74, nazywanych przez pasażerów "tramwajami" jeździ obecnie na trasach z Krakowa do Łodzi, Białegostoku i Terespola. Zostały zakupione od bydgoskiej PESY za pieniądze pochodzące po połowie z funduszy unijnych i budżetu państwa. Pierwszych 11 pociągów kosztowało 171 mln zł, później dokupiono jeszcze 3 takie pojazdy.


Jeździły m.in. na trasie Łódź-Warszawa jednak pasażerowie krytykowali je za zbyt małą liczbę toalet oraz ciasne ułożenie i niewygodne fotele. Kolejarze tłumaczyli, że składy przeznaczone są do krótkich podróży (do 150 km) i miały stanowić dobre rozwiązanie dla trasy Warszawa-Łódź, gdzie podróż miała teoretycznie trwać 70 minut. Jednak wtedy, gdy kursowały przed modernizacją tej trasy, czas podróży wynosił nawet 2 godziny.

 

"Odstawianie prawie nowego taboru jest nieporozumieniem"

 

- Obecnie dostarczane elektryczne zespoły trakcyjne do ruchu regionalnego nie ustępują komfortem tym składom, które miały być przełomem jakościowym w połączeniach Łodzi i Warszawy. Powinny więc trafić do obsługi ruchu regionalnego. Uważam, że w sytuacji gdy na wielu trasach wiek wagonów i lokomotyw zbliża się do 40 lat odstawianie prawie nowego taboru jest nieporozumieniem – stwierdził dla portalu rynek-kolejowy.pl Jakub Majewski, prezes Fundacji ProKolej.

 

polsatnews.pl, rynek-kolejowy.pl

ptw/grz/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze