Polska Organizacja Przemysłu i Handlu Naftowego skierowała protest do ministra ministra finansów Pawła Szałamachy. Zauważa w nim, że zgoda na wwożenie paliwa w bakach samochodów ciężarowych może przyczynić się do przemytu i wyłudzeń podatku VAT.

 

"Głównym problemem branży paliwowej w ostatnich latach jest czarna i szara strefa w obrocie paliwami. Ze względu na skalę główne działania służb skarbowych i celnych koncentrują się na czarnej strefie, polegającej na wyłudzeniach podatku VAT. Temat szarej strefy, a więc transakcji nierejestrowanych na żadnym etapie tworzenia wartości dodanej, jest nieco pomijany. Olbrzymią część szarej strefy stanowi przemyt oleju napędowego i benzyny, dokonywany zarówno przez tzw. »mrówki«, jak też kierowców – głównie pojazdów ciężarowych oraz autobusów, wwożących duże ilości paliwa do Polski nie w celu ich zużycia, lecz nielegalnej odsprzedaży. Łączna skala czarnej i szarej strefy w obrocie paliwami szacowana jest na 7-10 miliardów złotych" - napisano w piśmie POPiHN do ministra finansów Pawła Szałamachy.

 

Może dojść do likwidacji stacji paliw

 

Branża paliwowa zwróciła uwagę, że obowiązujący obecnie limit 600 litrów paliwa, dopuszczony do wwozu w standardowych zbiornikach pojazdów, jest i tak zbyt wysoki i powinien być obniżony. Zdaniem POPiHN obecna propozycja ministra infrastruktury i budownictwa zmierza w zupełnie odwrotnym kierunku, nie uwzględniającym interesów ani branży paliwowej w Polsce, ani też budżetu państwa.  Przedstawiciele branży podkreślili, że przyjęcie propozycji likwidacji ograniczeń we wwozie paliwa skutkowałoby znaczącym spadkiem legalnej sprzedaży paliw w Polsce. Może to grozić - zdaniem POPiHN - likwidacją znacznej części z obecnie funkcjonujących ok. 6600 stacji paliw, a co za tym idzie istotnym spadkiem wpływów do budżetu państwa z tytułu VAT, akcyzy, opłaty paliwowej oraz innych podatków, a także wzrostem bezrobocia.