- Mam nadzieję, że po latach przyjdzie refleksja i wtedy warto będzie wrócić do dotychczasowego modelu funkcjonowania prokuratury oddzielonej od władzy wykonawczej - powiedział odchodzący prokurator generalny. Dodał, że o swojej kadencji myśli z satysfakcją.

 

Według Seremeta prokuratorom pozostała "doza niezależności" 

 

- Starałem się chronić prokuratorów przed możliwością odczuwania jakiejkolwiek presji ze strony środowisk politycznych i medialnych - powiedział. - Życzę prokuratorom, żeby umieli korzystać z tej dozy niezależności, która jeszcze w tej ustawie jest zagwarantowana i postępowali godnie, tak jak etos tej służby nakazuje - dodał Seremet.

 

Wskazał, że "czas pokaże, jak prokuratura będzie funkcjonować w tym nowym modelu". - Zapewnia on gigantyczną władzę prokuratorowi generalnemu-ministrowi sprawiedliwości - ocenił.

 

Dorobek Andrzeja Seremeta

 

Do zasług Seremeta należy m.in. skuteczne zaskarżenie do Trybunału Konstytucyjnego przepisów godzących w prawa obywatelskie - sztandarowy przykład to obszerna skarga do TK na zbyt szerokie uprawnienia służb specjalnych do stosowania technik operacyjnych i pobierania billingów. Skarga w zasadniczej części okazała się skuteczna.

 

Seremet był też aktywny w sprawie ścigania przez prokuraturę przestępstw popełnianych na tle rasowym i narodowościowym. Żaden prokurator generalny nie zaangażował się wcześniej w ten temat tak głęboko jak Seremet, który wydał wytyczne i zorganizował szkolenia dla utworzonej w jednostkach w całym kraju sieci prokuratorów wyspecjalizowanych w tym temacie.

 

Śledztwa i afery

 

Krytykowano go za poszczególne śledztwa: smoleńskie, które zaważyło na całej kadencji Seremeta, a także za śledztwo w sprawie afery Amber Gold. Krytycy wskazywali, że prokuratura nie działała lub działała źle w czasie, gdy sprawa nie zataczała jeszcze tak szerokich kręgów jak w 2012 r., gdy działalność tej firmy skończyła się bankructwem i zarzutami dla jej twórców. Gdyby - twierdzili krytycy - już w 2009 czy 2010 r. organa ścigania skoordynowały swe rozproszone działania w sprawie Amber Gold, nie mogłoby dojść do nieprawidłowości na taką skalę. Sam Seremet w publicznych wypowiedziach przyznawał, że sprawa Amber Gold to jego największa porażka zawodowa.

 

Pozycją prokuratora generalnego zachwiała też tzw. afera podsłuchowa, która wybuchła po tym, jak jeden z tygodników opublikował w 2014 r. nielegalnie nagrywane w dwóch warszawskich restauracjach rozmowy biznesmenów i polityków, m.in. członków rządu Donalda Tuska.

 

Od prokuratury oczekiwano szybkiego wyjaśnienia tej sprawy. Ówczesny premier Donald Tusk sugerował nawet, że może się okazać, iż scenariusz tej afery może "być pisany cyrylicą". Seremet zapewniał, że organa ścigania podołają postawionemu przed nimi zadaniu. Tymczasem w sprawie nastąpił nagły zwrot, gdy w czerwcu 2015 r. Zbigniew Stonoga upublicznił w internecie niemal całe akta śledztwa podsłuchowego, co dodatkowo skomplikowało działania prokuratury. Zarzucano jej, że nie zapobiegła takiej możliwości. Seremet odpowiadał, że dostęp do akt z mocy prawa ma wiele osób. Okoliczności ujawnienia akt badano w osobnym śledztwie; Stonoga usłyszał zarzuty.

 

Prokurator niezależny od rządu

 

Oddzielenie prokuratury od rządu było jedną ze sztandarowych zapowiedzi Donalda Tuska, gdy - będąc jeszcze w opozycji - razem z Platformą Obywatelską ubiegał się o zwycięstwo w wyborach parlamentarnych w 2007 r. Konieczność uniezależnienia organów ścigania od bieżącej polityki uzasadniano trendami międzynarodowymi, przywoływano też przykłady z minionych lat, gdy politycy stojący na czele ministerstwa sprawiedliwości (a więc i prokuratury) podejmowali - choćby nawet pośrednio - decyzje o toku poszczególnych postępowań. Politycy PiS sprzeciwiali się tej argumentacji, podkreślając, że właśnie dzięki temu, iż minister jest prokuratorem generalnym, rząd ma realny wpływ na politykę karną państwa - i tak być powinno.

 

Po wygranych przez PO wyborach, to jej koncepcje realizował koalicyjny rząd utworzony z PSL oraz parlament. Pierwszym ministrem sprawiedliwości w rządzie PO-PSL został Zbigniew Ćwiąkalski, i to za jego czasów opracowano projekt zmian ustawowych prowadzących do oddzielenia prokuratury od rządu. Pracowano nad nim także za czasów następcy Ćwiąkalskiego - Andrzeja Czumy i kolejnego ministra - Krzysztofa Kwiatkowskiego, któremu przyszło tę ustrojową zmianę wdrażać. To Kwiatkowski był więc ostatnim ministrem i zarazem prokuratorem generalnym.

 

Aby wybrać pierwszego szefa prokuratury niezależnego od rządu, należało przeprowadzić konkurs - ustawa wyznaczyła zasady: konkurs przed Krajową Radą Sądownictwa, która pretendentów publicznie przesłucha i wyłoni dwóch kandydatów, spośród których ostatecznego wyboru dokona prezydent. Po przesłuchaniach 7 stycznia 2009 r. Rada wybrała 51-letniego wówczas Andrzeja Seremeta - sędziego Sądu Apelacyjnego w Krakowie, rzecznika dyscyplinarnego tego sądu, z szansami na nominację do Sądu Najwyższego.

 

Kadencja pod znakiem śledztwa smoleńskiego

 

Seremet urząd Prokuratora Generalnego RP objął 31 marca 2010 r. Jego pierwszym zastępcą został Marek Jamrogowicz z Krakowa, a pozostałymi: prok. Marzena Kowalska i Robert Hernand. Pierwszy miesiąc miał być czasem formowania kadry PG i wręczania nominacji kadencyjnym szefom prokuratur różnego szczebla, ale spokój nie był dany Seremetowi i prokuraturze. 10 kwietnia 2010 r. w Smoleńsku doszło do katastrofy samolotu z prezydentem Lechem Kaczyńskim i 95 oficjelami na pokładzie, w podróży na uroczystości 70. rocznicy zbrodni katyńskiej.

 

W dniu tragedii w centrali prokuratury trwały gorączkowe ustalenia nad składem i formułą działania grupy śledczej, która miałaby badać okoliczności katastrofy na miejscu. Tymczasem już tego samego dnia wieczorem do Smoleńska dotarł naczelny prokurator wojskowy Krzysztof Parulski z grupą mundurowych śledczych i zaczęli działać. Tym samym - jak się okazało później - przesądzone zostało, że śledztwo prowadzić będzie prokuratura wojskowa.

 

Większa część kadencji Seremeta upłynęła właśnie pod znakiem śledztwa smoleńskiego. W tym czasie szef polskiej prokuratury kilkakrotnie spotykał się ze swym rosyjskim odpowiednikiem prokuratorem Jurijem Czajką, z przedstawicielami Komitetu Śledczego Federacji Rosyjskiej. W sferze deklaracji wszystko wydawało się załatwione, ale po przejściu do realiów okazało się, że strony rosyjskiej nie da się przekonać do przekazania Polsce wraku rozbitego samolotu oraz kilku innych ważnych dowodów, które - jak powtarzają od lat Rosjanie - są dowodem w ich postępowaniu i nie zwrócą ich do czasu prawomocnego zamknięcia sprawy. Śledztwo w głównym wątku trwa do dziś. W osobnym "cywilna" prokuratura oskarżyła b. wiceszefa BOR gen. Pawła Bielawnego, który stoi pod zarzutem nieprawidłowości w ochronie VIP-ów w czasie lotów do Smoleńska 7 i 10 kwietnia 2010 r. Jego proces ruszył w listopadzie 2014 r.

 

Dalsze losy śledztwa smoleńskiego będą znane po 4 kwietnia - wtedy bowiem w życie wejdzie ostatnia część nowej ustawy o prokuraturze, likwidująca pion prokuratury wojskowej. Przez najbliższy miesiąc prokurator generalny, lub prokuratorzy skierowani przezeń do nadzoru nad prokuraturą wojskową, mogą nowymi decyzjami zmienić kierunek tego postępowania.

 

Boje z kolejnymi ministrami sprawiedliwości

 

Szef prokuratury - instytucji oddzielonej od władzy wykonawczej - nie był od niej całkowicie niezależny, bo to minister sprawiedliwości miał decydujący głos w sprawie budżetu prokuratury, on także wydawał rozporządzenie nadające prokuraturze regulamin wewnętrznego urzędowania: najważniejszy akt prawny dla pracy wszystkich jej jednostek. O kształt tych dokumentów Seremet toczył boje z kolejnymi ministrami sprawiedliwości. Część postulatów prokuratury ministrowie uwzględnili, ale Seremet nigdy nie mógł być pewny, że uzyska to, o co walczy.

 

Ministrowie i premierzy PO aktywnie korzystali z jeszcze jednego uprawnienia związanego z kontrolą działalności Seremeta: zaopiniowania i przyjęcia (lub odrzucenia) dorocznego sprawozdania PG. W ustawie nie ma dookreślonego terminu na decyzje ministra i premiera, więc bywało, że opinie ministrów i szefów rządów poznawaliśmy kilka miesięcy po sprawozdaniu Seremeta. W 2014 r. opinia ministra sprawiedliwości Marka Biernackiego o sprawozdaniu była negatywna, również premier Tusk je odrzucił, ale nie skorzystał z uprawnienia do wszczęcia procedury odwołania prokuratora generalnego. W 2015 r. wydawało się, że sprawy zajdą jeszcze dalej, bo premier Ewa Kopacz oświadczyła, że zamierza odrzucić sprawozdanie i wystąpić o skrócenie kadencji Andrzeja Seremeta. Gdy okazało się, że aby wszcząć takie postępowanie, potrzebna jest opinia ministra sprawiedliwości i Krajowej Rady Prokuratury, sprawa ucichała.

 

Pod koniec poprzedniej kadencji Sejmu ruszył konkurs na następcę Seremeta. Dwoje kandydatów: prok. Irenę LauręŁozowicką z Łodzi i prok. Krzysztofa Karsznickiego z PG wyłoniły krajowe rady prokuratury i sądownictwa. Decyzja, komu powierzyć funkcję, miała należeć do prezydenta Andrzeja Dudy, ale nie doszło do ostatecznego wyboru, bo parlament nowej kadencji uchwalił nową ustawę o prokuraturze, na mocy której dojdzie do ponownego połączenia funkcji szefa ministerstwa i prokuratury. Tym samym minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro wróci na stanowisko PG, które zajmował w latach 2005-07.

 

PAP