Organizacja Amnesty International podkreśla, że dysponuje "przekonującymi dowodami" na co najmniej sześć ataków przeprowadzonych celowo na placówki medyczne w prowincji Aleppo na północnym zachodzie Syrii w ciągu ostatnich pięciu tygodni. W bombardowaniach zginęło co najmniej trzech cywilów, w tym pracownik medyczny, a 44 osoby odniosły obrażenia.

 

Organizacja zaznaczyła, że ataki na szpitale to zbrodnie wojenne.

 

25 grudnia ubiegłego roku kilka pocisków trafiło w szpital w Hrajtan, miejscowości położonej na północ od Aleppo, stolicy prowincji o tej samej nazwie; zginął pracownik medyczny, a 30 osób zostało rannych, w tym 10 członków personelu i 20 pacjentów - dowiedziała się Amnesty International od lekarza i innego pracownika medycznego. Ze szpitala zostały gruzy.

 

Przed obowiązującym od soboty przerwaniem walk w Syrii prowincja Aleppo była sceną zaciętych walk, gdy siły rządowe przy wsparciu rosyjskiego lotnictwa odcięły drogę zaopatrzenia rebeliantów z Turcji. Otwarta pozostaje trasa zaopatrująca bastion opozycji we wschodniej części miasta Aleppo przez inne przejście graniczne z Turcją, jednak jest ono mniejsze i bardziej niebezpieczne niż to na północy. Według Amnesty International bombardowania szpitali pozwoliły prorządowym oddziałom posunąć się naprzód w północnej części prowincji.

 

Zarówno Rosja, jak i reżim w Damaszku twierdzą, że nie prowadzą ataków wymierzonych w ludność cywilną. Syryjski prezydent Baszar el-Asad przekonuje, że lojalne wobec niego siły prowadzą walkę z terroryzmem, ale powiedział też, że na wojnie zazwyczaj umierają niewinni cywile.

 

Organizacja Lekarze na rzecz Praw Człowieka (PHR) mówi, że udokumentowała 346 ataków na placówki medyczne w trakcie trwającej od 2011 roku wojny domowej w Syrii. Według PHR w bombardowaniach zginęło 705 pracowników medycznych, a za 315 ataków odpowiadają samoloty rosyjskie lub syryjskie. W ubiegłorocznym raporcie PHR wskazuje, że rząd syryjski prowadził ataki na szpitale i lekarzy, więził pacjentów, a także aresztował, torturował i dokonywał egzekucji lekarzy.

 

PAP