Najwięcej tracą kierowcy stojący w korkach w Warszawie - 15 zł dziennie i 3976 zł rocznie. Dalej plasują się: Wrocław - odpowiednio 14 zł i 3549 zł oraz Kraków, gdzie drogowe zatory kosztują średnio odpowiednio - 13 i 3430 zł. Najmniej z 7 metropolii tracą kierowcy w Łodzi, gdzie korki pochłaniają 8 zł dziennie i 2187 zł rocznie - policzyły firma doradcza Deloitte i portal Targeo.pl.

korki koszt

"Koszt korków dla statystycznego mieszkańca, kierowcy z 7 miast wzrósł aż o 18 proc. i wynosił średnio 3350 zł rocznie w porównaniu z 2848 zł w 2014 roku. Wzrost czasu traconego w korkach, średnich wynagrodzeń oraz ilości pracujących, czyli korzystających z transportu indywidualnego spowodował, że pomimo znaczącego spadku cen paliw roczny koszt korków na kierowcę wzrósł średnio do 70 proc. miesięcznego wynagrodzenia w porównaniu z 64 proc. w 2014" - napisali analitycy Deloitte.


Najgorzej we Wrocławiu, najlepiej w Katowicach


"Najwolniejsze" polskie ulice polskie ulice to: Zwycięska we Wrocławiu, Francuska i Cybernetyki w Warszawie oraz ciąg Północna-Ogrodowa w Łodzi.

 korki ulice

W rankingu uwzględniającym jednocześnie czas i koszt stania w korkach najgorzej wypadł Wrocław, dalej są kolejno: Kraków, Poznań, Warszawa, Łódź, Gdańsk, a względnie najlepiej "korkowa" sytuacja wygląda w Katowicach.

 

"W Warszawie, Krakowie i Poznaniu udało się wyeliminować, albo znacząco zmniejszyć ilość wąskich gardeł, które były rok temu na szczycie rankingu opóźnień" - zauważyli autorzy raportu.


Pomogą: regulacja świateł, jednokierunkowe ulice w centrum

 

Raport daje też odpowiedź na pytanie, co pomoże "rozkorkować" miasta. Wśród rekomendacji wymienia m.in. wykorzystanie torowisk jako bus-pasów, łączenie przystanków tramwajowych i autobusowych, zakaz jazdy samochodów ciężarowych w miastach po lewym pasie, bezwzględne egzekwowanie zakazów przez policję. Eksperci radzą, aby bezwzględnie karać za złamanie zakazu wjazdu na skrzyżowanie, gdy nie ma możliwości zjazdu z niego.

 

Autorzy raportu proponują także zmniejszenie liczby znaków drogowych oraz ujednolicenie ograniczeń prędkości w miastach do 50 i 80 km/godz, w centrach miast zamianę ulic z dwukierunkowych na jednokierunkowe z zakazem skrętu w lewo oraz zakaz parkowania na drodze.

 

"Regulacja świateł jest kwestią absolutnie kluczową dla płynnego ruchu pojazdów. I nie mamy na myśli ustawiania nowych świateł, których ilość, analogicznie jak znaków drogowych, już obecnie jest w polskich miastach bardzo duża. Można inwestować w zintegrowane systemy zarządzania ruchem, co jest kosztownym rozwiązaniem, ale można też regulować światła drogowe z zegarkiem w ręku" - podkreślają autorzy raportu.

 

polsatnews.pl, infografika: Deloitte