Kobieta, która pracowała jako opiekunka dziecka, jest obywatelką Uzbekistanu. Do Rosji przyjechała pięć lat temu. Przez cały ten czas chorobę psychiczną zdiagnozowaną w latach 90. ukrywała. Oficjalna ekspertyza psychiatryczna, która zostanie wykorzystana w czasie procesu, ma dopiero zostać przeprowadzona.

 

Horror  w centrum miasta

 

Stacja metra Oktiabrskoje Pole została w poniedziałek zamknięta po tym, jak ubrana na czarno kobieta, z odciętą głową dziecka w rękach, zaczęła krzyczeć, że jest terrorystką. Miała krzyczeć także "Allah akbar", co po arabsku oznacza "Bóg jest wielki". Groziła również wysadzeniem siebie.

 

Kobieta została zatrzymana przez policję. Nie znaleziono przy niej materiałów wybuchowych.

 

Rosyjscy śledczy poinformowali, że tego samego dnia w jednym z moskiewskich mieszkań znaleźli ciało 4-letniego dziecka. Mieszkanie zostało wcześniej podpalone.

 

Według policji, kobieta pracująca jako opiekunka dziewczynki zaczekała, aż z mieszkania wyjdą jej rodzice. Następnie zabiła podopieczną i podłożyla ogień.

 

Motywy zbrodni

 

Według doniesień medialnych pochodząca z Uzbekistanu Bobokulova popełniła zbrodnię z powodu zdrady, której dopuścił się jej mąż. Kobieta nie była jednak w stanie wyjaśnić, jaki jest związek między przestępstwem a niewiernością męża. Z kolei źródło policyjne, które cytowała agencja Interfax, podało, że kobieta była pod wpływem narkotyków.

 

Od dwóch dni na stacji metra w pobliżu domu zamordowanej dziewczynki ludzie składają kwiaty.

 

PAP, Reuters, RussiaTimes