Do takiej sytuacji doszło na obrzeżach Szczecina w autobusie przewożącym dwie starsze panie z trojgiem dzieci, mężczyznę i czterech szesnasto- i siedemnastolatków. Co ostatni zachowywali się głośno i palili papierosy. Kobieta poprosiła kierowcę o interwencję. Gdy ten podszedł do nastolatków i zwrócił im uwagę nie zareagowali. Wtedy kierowca wrócił do kabiny, aby zadzwonić po policję. 

 

- W tym czasie tych czterech osobników otworzyło siłą trzecie drzwi, wyszlo na zewnątrz, podeszło do kierowcy, który znajdował sie w pierwszych drzwiach i wywiązała się bójka, zaczęli bić kierowcę - powiedział Polsat News Jacek Remiszewski, kierownik ds. eksploatacji SPA Klonowica.

 

Kamery monitoringu są tylko wewnątrz autobusu, ale nagrały fragment bijatyki na zewnątrz, gdy chuligani uderzali kierowcę. Mężczyzna jest teraz na zwolnieniu. Tłumaczył, że nie użył przycisku antynapadowego, bo nie spodziewał się aż takiej agresji.

 

Nie opuszczać kabiny

 

- Kierowca, który opuszcza tę kabinę od razu pozbawia się możliwosci nawiązania łaczności i przywołania pomocy - powiedział Adam Stawicki z Miejskich Zakładów Autobusowych w Warszawie. To złota zasada wśród kierowców.

 

Po Warszawie jeździ 1300 autobusów oraz 4500 kierowców.  Wszystkie autobusy mają kamery - nie tylko wewnątrz, także na zewnątrz oraz przyciski antynapadowe niewidoczne dla pasażerów. Wystarczy, że kierowca przycisk naciśnie. Jeśli się boi, nie musi nic mówić. Wszystko słychać w centrali.

 

- Oni od razu wiedzą co, gdzie, jak i informują odpowiednie służby i to się dzieje szybko, w 6-7 minut - powiedział Wacław Juźki, jeden z warszawskich kierowców.

 

Agresja wobec kontrolerów

 

Codzienność to też agresja wobec kontrolerów biletów. Łódzkie MPK w ramach programu "Zero tolerancji" doprowadziło do skazania 10 agresywnych pasażerów.

 

Polsat News