W napisanym odręcznie testamencie bin Laden utrzymuje, że posiada różne dobra osobiste o wartości 29 mln dolarów, które chce częściowo podzielić między krewnych, ale większość fortuny przeznaczyć "na dżihad i na rzecz Allaha", czyli wspieranie działalności terrorystycznej.

 

Dokumenty znalezione w czasie ataku sił specjalnych

 

W sumie wywiad USA opublikował ponad 100 dokumentów, które - jak poinformowano - zostały znalezione podczas ataku sił specjalnych USA w 2011 roku na dom Osamy bin Ladena w Pakistanie, w trakcie którego komandosi zabili przywódcę Al-Kaidy.

 

Opublikowany materiał - jak opisuje agencja Associated Press - obejmuje też dokumenty świadczące o zaniepokojeniu bin Ladena tarciami między Al-Kaidą a jej filią iracką, która potem przekształciła się w Państwo Islamskie. Jest też list do żony, w którym apeluje, by odwołała wizytę u dentysty w Iranie, gdyż mogą jej wówczas zainstalować chip, za pomocą którego będą jąśledzić. W innym liście z 2010 roku, zaadresowanym ogólnie "do islamskiej wspólnoty", przywódca Al-Kaidy pisze o postępach w prowadzonej z USA świętej wojnie i o porażkach Amerykanów w Afganistanie.

 

"Z cierpliwością przyjedzie zwycięstwo!"

 

"Myśleli, że wojna będzie łatwa i osiągną swe cele w kilka dni lub tygodni, a nie przygotowali się do tego finansowo i nie mają poparcia społecznego, które umożliwiłoby im prowadzenie tej wojny przez dekadę lub dłużej" - pisał bin Laden.

 

W jeszcze innym liście porównał kampanię wojskową USA w Afganistanie do ostatnich lat radzieckiej wojny w tym kraju w latach 80. "Musimy być jeszcze trochę cierpliwi. Z cierpliwością przyjedzie zwycięstwo!" - pisał.

 

Wywiad USA już latem ubiegłego roku rozpoczął publikację kilkudziesięciu odtajnionych dokumentów spośród kilkudziesięciu tysięcy stron znalezionych w domu bin Ladena, w tym spis książek, a także listy, z których wynikało, że jeszcze w 2010 roku bin Laden był bardzo zdeterminowany, by Al-Kaida dalej atakowała USA.

 

Jak tłumaczył wówczas Dyrektor Wywiadu Narodowego, publikacja dokumentów to odpowiedź na "wezwanie prezydenta USA do większej przejrzystości" w działaniach amerykańskich służb. Podkreślono też, że zgodnie z ustawą o wywiadzie z 2014 roku (Intelligence Authorization Act) wywiad był zobowiązany do dokonania przeglądu dokumentów przed ich publikacją.

 

PAP