Szukała ogłoszeń "oddam psa w dobre ręce". Zwierzęta sprzedawała

Polska
Szukała ogłoszeń "oddam psa w dobre ręce". Zwierzęta sprzedawała
Polsat News

Historia oszustki z Łodzi, która wykorzystywała ludzką łatwowierność. Szukała w sieci ogłoszeń "oddam psa w dobre ręce". Następnie przyjeżdżała z rodziną, zabierała szczeniaki po czym sprzedawała je z dużym zyskiem. Po interwencji obrońców praw zwierząt została zatrzymana.

Właścicielka dwóch kundelków była zaskoczona, gdy kilka godzin po tym, jak oddała je "w dobre ręce" zauważyła ogłoszenie w internecie. W nim były te same pieski, tym razem sprzedawane jako rasowe - po 250 zł każdy.

 

- Stwierdziłam, że rzeczywiście to mój pies. Wystawiony jako za darmo, ale po telefonie męża okazało się, że piesek kosztuje 250 zł i jest to mieszanka Shih tzu z Yorkiem - powiedziała Polsat News Katarzyna Ćwikła, właścicielka kundelków.

 

Ogłoszenie zniknęło po telefonie właścicielki. Pojawiło się następnego dnia - tym razem z jednym psem. Cena mieszańca wzrosła do 350 zł.

 

Interwencja patrolu ds. ochrony zwierząt

 

Działacze patrolu interwencyjnego ds. ochrony zwierząt "As" w Łodzi, do którego zgłosiła się właścicielka, zorganizowali tzw. zakup kontrolowany. Na miejscu spotkali młode małżeństwo. - Pan oznajmił nam, że sprzedaje psa z uwagi na to, iż kupił go dzień wcześniej, ale pies nie pasuje mu do jego psa, którego ma w domu. Na miejsce została poproszona asysta funkcjonariuszy policji - powiedział Sławomir Fibak z "Asa".

 

Okazało się jednak, że małżeństwo nie zajmuje się handlem zwierzętami. Psa kupiło wcześniej od poszukiwanej kobiety.

 

Pies został z oszustką

 

Kobieta wystawiła kolejne ogłoszenie, a patrol ponownie zorganizował prowokację. Kobietę zatrzymano i odwieziono na przesłuchanie na I Komisariat Komendy Miejskiej Policji w Łodzi.

 

Policja nie odebrała jednak psa kobiecie. - Ta osoba napisała policjantom zobowiązanie do właściwej opieki nad tym psem i przechowania go do czasu rozstrzygnięcia postępowania - poinformował kom. Adam Kolasa z KWP w Łodzi.

 

Sprawa cały czas jest w toku. Kobiecie może grozić nawet do 8 lat pozbawienia wolności.

 

Polsat News, dzienniklodzki.pl

mr/hlk/
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie