Do zdarzenia doszło wczoraj wieczorem na obwodnicy miejscowości Gościna. Około godziny 13 policjanci zatrzymali do kontroli drogowej kierującego BMW, który nie potrafił utrzymać prawidłowego toru jazdy. Policjanci wyczuli zapach alkoholu. Kierowca wracał z Kołobrzegu do miejsca zamieszkania w powiecie drawskim. Jak wyjaśniła Polsat News asp. sztab. Anna Gembala z zachodniopomorskiej policji, funkcjonariusze mieli problemy, żeby się z nim porozumieć.

 

- W momencie, kiedy policjanci otworzyli drzwi, kierowca można powiedzieć, że prawie wypadł z samochodu - powiedziała Gembala.

 

Pięć promili za kółkiem

 

Po badaniu alkomatem okazało się, że 49-latek wsiadł za kierownicę mając prawie pięć promili alkoholu w organizmie. Dla niektórych jest to dawka śmiertelna, w tym przypadku kierowca musiał być w tzw. ciągu alkoholowym.

 

Mężczyzna przewoził w aucie dwie córki w wieku 7 i 9 lat. Po zatrzymaniu trafił do izby wytrzeźwień. Prawdopodobnie w środe stanie w trybie przyspieszonym przed sądem. Grozi mu kara nawet 2 lat więzienia. Już stracił prawo jazdy.

 

- To szczęście w nieszczęściu - skomentował sprawę w rozmowie z polsatnews.pl inspektor Marek Konkolewski z Komendy Głównej Policji. - Można powiedzieć, że kierujący miał jeden procent rozumu, a resztę szczęścia. To, że udało mu się nie spowodować wypadku było niemalże cudem - dodał. Konkolewski zaznaczył, że kierowca, który ma 5 promili alkoholu w organizmie jest przekonany, że "jest tylko na rauszu albo zupełnie trzeźwy", podczas gdy badania wskazują na upojenie alkoholowe. - Tacy kierowcy, kiedy prowadzą działają instynktownie. Mają później dziurę w pamięci. Nie zwalnia ich to jednak przed odpowiedzialnością - wyjaśnił policjant.

 

Fala pijanych kierowców

 

To kolejny taki przypadek, kiedy pijany rodzic przewozi dzieci w aucie. Ostatnio podobne zdarzenia miały miejsce m. in. w Gołdapii (woj. warmińsko-mazurskie) oraz w Opocznie (woj. łódzkie).


29 lutego będący po służbie policjanci, jadąc prywatnym samochodem, zwrócili uwagę na poruszający się przed nimi samochód osobowy.  Pojazd jechał całą szerokością jezdni. Wezwany na miejsce patrol ustalił, że 40-letnia obywatelka Ukrainy kierująca samochodem miała w organizmie ponad 2,5 promila alkoholu. W pojeździe kobieta przewoziła 6-letniego chłopca. 40-latka straciła już prawo jazdy, a o jej dalszych losach zdecyduje sąd.

 

Podobny przypadek miał też miejsce w niedzielę 28 lutego. Nieodpowiedzialnego kierowcę Volkswagena Golfa zatrzymali policjanci z Gołdapi. Nie dość, że 28-latek był pijany i kierował samochodem bez uprawnień, to uciekał przed policją. Ponadto przewoził w pojeździe swoją rodzinę, w tym 5-letnie dziecko.

 

Kierowca miał promil alkoholu w wydychanym powietrzu, nie posiadał też uprawnień do kierowania. Jego żona miała ponad 1,2 promila. Dziecko jechało z tyłu bez fotelika i żadnych zabezpieczeń. Małżeństwo zatrzymano, a po przeprowadzonych policyjnych czynnościach zwolniono do domu. Dziecko przekazano pod opiekę innej wskazanej osobie. Sprawa znajdzie swój finał w sądzie.

 

Polsat News