- Policjanci wezwani przez księdza jeszcze na terenie parafii przy ul. Dubiela, dzięki pomocy proboszcza i kościelnego, zatrzymali jednego z chuliganów. Dwaj pozostali zostali zatrzymani niedługo potem - mówi polsatnews.pl st.sierż. Agnieszka Żyłka z policji w Zabrzu. Szybko wyszło na jaw, że dwaj nastolatkowie byli poszukiwani po tym, jak uciekli z ośrodków szkolno-wychowawczych.

 

Zuchwały plan

 

Nastolatkowie weszli do kościoła w piątek przed godziną 15. Świątynia była wtedy pusta. Chłopcy najpierw opróżnili skarbonki. - Ku ich rozczarowaniu znaleźli tam 20 złotych - powiedziała policjantka. Wyjaśniła, że skarbonki były puste, bo dwa dni wcześniej w tym samym kościele, ci sami sprawcy, dokonali włamania, podczas którego ukradli puszkę, w której było 300 złotych. Sądzili, że uda im się ukraść więcej.

 

Oprócz ataku na skarbonki, wandale zniszczyli kilka figur przedstawiających świętych, potłukli wazony i podpalili obrus na ołtarzu. Poza tym używali gaśnicy proszkowej, czym spowodowali trudne do usunięcia plamy z pyłu w całym kościele. Policja informuje, że "miejsce kultu i modlitwy, które powinno być traktowane z nabożnym szacunkiem, pozostawili w stanie opłakanym". I na dowód publikuje zdjęcia wnętrza zabrzańskiego kościoła.

 

Fot.Komenda Miejska Policji w Zabrzu

 

Młodociana recydywa

 

Łączną kwotę wszystkich zniszczeń jakich się dopuścili młodociani oszacowano na 5 tysięcy złotych.

 

O zdarzeniu powlicja powiadomiła opiekunów prawnych nieletnich oraz sąd rodzinny, przed którym będzie się toczyć postępowanie w tej sprawie. - Nieletni wandale zostali umieszczeni w policyjnej  izbie dziecka na czas przeprowadzenia niezbędnych czynności. O ich dalszym losie zadecyduje sąd - dodała st. sierż. Agnieszka Żyłka.

 

W przypadku dwóch uciekinierów z ośrodka szkolno-wychowawczego może to być nawet osadzenie w zakładzie poprawczym.