Klaas Dijkhoff ujawnił te dane w liście do deputowanych w czasie, gdy w Holandii trwa gorąca debata w sprawie imigracji, wywołana wzrostem liczby przybyszów z ogarniętych wojną krajów Bliskiego Wschodu.

 

Dziesięciu podejrzanych o zbrodnie wojenne pochodziło z Syrii, a pozostali z Erytrei, Sudanu, Nigerii, Gruzji i innych państw - napisał Dijkhoff, nie podając więcej szczegółów. Podkreślił, że Syryjczycy nie mogą zostać odesłani do ojczyzny, gdyż międzynarodowe traktaty zabraniają deportacji do kraju, w którym trwa konflikt zbrojny.

 

Wielu z deputowanych wzywa rząd premiera Marka Ruttego, by zaczął odsyłać z kraju migrantów, którzy są podejrzewani o okrucieństwa lub łamanie holenderskiego prawa. Antyimigracyjne nastroje w Holandii sprawiają, że rosną notowania skrajnie prawicowej, antyislamistycznej Partii Wolności Geerta Wildersa, który jest regularnie uznawany za najbardziej popularnego polityka w kraju.

 

PAP