Ashley Guindon razem z dwoma kolegami pojechała do Woodbringe, miasta położonego 30 km na południe od Waszyngtonu w sobotę około godziny 17.30. Policjanci zostali wezwani na interwencję. Na miejscu zastali serwisanta pracującego w armii, który awanturował się i był agresywny. Doszło do wymiany ognia.

 

W strzelaninie miała zginąć także inna kobieta. Dwóch mundurowych zostało rannych, a mężczyźnie, który najprawdopodobniej zaatakował policjantów, nic się nie stało. Został aresztowany.

 

W domu, w którym mieszkał sprawca było także dziecko, któremu nic się nie stało.

 

Koledzy oddali hołd

 

Kilka godzin po tym, jak informacja o tragicznej śmierci nowej policjantki dotarła do jej kolegów, postanowili oni oddać koleżance hołd. Wzdłuż drogi ze szpitala, z którego transportowane było ciało Ashley Guindon, ustawili 100 policyjnych samochodów. 

Tragiczne statystyki

 

W sprawie strzelaniny w Woodbringe trwa postępowanie. Śledczy ustalają przebieg i przyczyny tragedii.

 

Organizacje odnotowujące przypadki śmierci mundurowych w czasie służby podają, że w tym roku w Stanach Zjednoczonych zginęło już 14 policjantów. W całym 2015 roku śmierć na służbie poniosło 133 funkcjonariuszy.

 

AP