Zgodnie z zaleceniem resortu spraw wewnętrznych od 16 grudnia ubiegłego roku dokumenty podróżne wystawione po 1 stycznia 2015 roku uważa się za nieważne - podkreślił rzecznik. Chodzi o migrantów i uchodźców z dokumentami wystawionymi w kontrolowanych przez IS syryjskich miastach Dajr az-Zaur, Ar-Rakka i Al-Hasaka, a także w położonym w Iraku mieście Mosul i prowincji Al-Anbar.

 

Trzeba udowodnić prawo do azylu

 

Nowe zarządzenie nie oznacza, że osoby z wymienionych regionów nie mają już możliwości wjazdu do Niemiec - sprecyzowało niemieckie MSW. Jeśli takie osoby są w stanie udowodnić, że mają prawo ubiegać się w Niemczech o azyl, sprawdzana będzie możliwość wyrobienia im zastępczego paszportu. Warunkiem jest jednak ustalenie tożsamości takiej osoby. Jesli tożsamości nie uda się potwierdzić, władze będą ją traktować jako osobę o "nieustalonej tożsamości i przynależności państwowej".

 

Decyzję podjęto po tym, gdy bojownicy IS w ubiegłym roku w wielu miastach w Syrii i Iraku przejęło kontrolę nad urzędami administracji publicznej, wchodząc w posiadanie wszystkiego, co znajdowało się w budynkach, w tym czystych książeczek paszportowych oraz maszyn do wystawiania dokumentów.

 

Państwo Islamskie handluje paszportami

 

Według zachodnich służb wywiadowczych IS sprzedaje takie paszporty na czarnym rynku za 1000-1500 euro. Wywiady obawiają się, że dokumenty mogą być także używane przez samych dżihadystów chcących dostać się do Europy i podających się za uchodźców.

 

Dwaj zamachowcy, którzy 13 listopada ub. roku wysadzili się przez stadionem Stade de France na przedmieściach Paryża, przedostali się do Europy, okazując w Grecji syryjskie paszporty.

 

Jak informowała w styczniu niemiecka policja, 77 proc. migrantów chcących dostać się do Niemiec nie ma przy sobie żadnych dokumentów.

 

PAP