Około 50 osób przyszło protestować pod Torwarem przeciw odwołaniu szefów stadnin w Michałowie i Janowie Podlaskim. W hali w weekend odbywa się Cavaliada - impreza jeździecka.

 

Koniec świata, który znamy

 

- Dla mnie to jest szok,  jakby koniec świata, który znamy - mówi jedna z uczestniczek demonstracji Hanna Sztuka hodowca koni arabskich. Kobieta przyszła z transparentem - Bronimy 250 lat historii hodowli - ponieważ, jak tłumaczyła reporterce Polsat News, "rodowody naszych koni siegają czasów, gdy Polską rządzili ostatni Jagiellonowie". Hanna Sztuka wyraziła swój niepokój co do dalszych losów hodowli koni arabskich.

 

Hanna Sztuka stwierdziła, że dzięki stadninie w Janowie i prezesowi Treli (Marek Trela jest jednym z odwołanych prezesów przez ANR przyp. red.) została hodowcą. - To jest przekazywanie tego dziedzictwa, tradycja, kultura hodowli - powiedziała w Polsat News Hanna Sztuka.

 

Zdaniem rozmówczyni Polsat News zmiana prezesów może spowodować spadek ceny koni arabskich. Nawet - prognozuje Sztuka - może nie odbyć się słynna aukcja w Janowie. - Nie będzie jej miał kto merytorycznie przygotować. A nawet jeśli aukcja się odbędzie, może nie przyjechać część ważnych klientów, którzy dotąd wspierali stadninę w Janowie. Na pewno nie przyjadą - wieszczy protestująca. 

 

 

Prezesi odwołani w związku z utratą zaufania

 

- Zarządy stadnin w Janowie Podlaskim i w Michałowie zostały odwołane w związku z utratą zaufania. Między innymi był brak odpowiedniego nadzoru hodowlano-weterynaryjnego nad końmi arabskimi czystej krwi - przekonywał w czwartek w Sejmie minister rolnictwa Krzysztof Jurgiel. Podkreślił, że osoby powołane w ich miejsce posiadają kompetencje, a wzmocnią je też fachowcy "nie gorsi od odwołanych".

 

W ubiegły piątek prezes ANR Waldemar Humięcki odwołał wieloletnich szefów stadnin koni: w Janowie Podlaskim - Marka Trelę oraz w Michałowie - Jerzego Białoboka. Decyzja ta wzbudziła zdumienie wśród hodowców koni. Od poniedziałku janowską stadniną kieruje Marek Skomorowski, w przeszłości m.in. zastępca dyrektora lubelskiego oddziału ARiMR, z wykształcenia ekonomista.

 

Wśród powodów odwołania były m.in. "brak odpowiedniego nadzoru hodowlano-weterynaryjnego nad końmi arabskimi czystej krwi" - czytamy w komunikacie agencji. Chodzi o śmierć słynnej klaczy Pianissima wartej 3 mln euro. Lacz padła w październiku 2015 r. na skręt jelit. 

 

ANR zarzuca też byłym prezesom, że zagraniczni kontrahenci pobierali większą liczbę zarodków niż dopuszczają to polskie regulacje. Ostatnim zarzutem jest zawieranie niekorzystnych umów dzierżawy klaczy za granicę oraz "ograniczanie możliwości dochodzenia roszczeń" - napisano w komunikacie ANR.

 

Zaskoczenie prezesów

 

Odwołany prezes stadniny w Michałowie Jerzy Białobok powiedział, że decyzja ANR była dla niego dużym zaskoczeniem. Jak dodał argumenty przedstawione przez Agencję są "wyssane z palca".

 

- Jeżeli takowe zarzuty mieli, powinni nas wezwać, żebyśmy mogli się z nich wytłumaczyć albo powiedzieć, co na ten temat sądzimy - mówił Białobok. Odniósł się także do zarzutów wymienionych w komunikacie ANR. Dwa z trzech dotyczą bowiem zarządu kierowanej przez niego stadniny.

 

Polsat News