W Warszawie odbyła się w sobotę manifestacja Komitetu Obrony Demokracji. Demonstranci przeszli od Stadionu Narodowego do Placu Piłsudskiego.

 

Jedno z haseł demonstracji, "My, Naród", nawiązywało do przemówienia Lecha Wałęsy w kongresie amerykańskim. KOD swoim marszem wystąpił m.in. w obronie byłego prezydenta oskarżanego o współpracę z SB pod pseudonimem "Bolek". 

 

- W poniedziałek z czystym sumieniem będę mógł panu prezydentowi przekazać to co od tych kilkudziesięciu tysięcy osób usłyszałem, czyli wyrazy szacunku i wdzięczności za wolność oraz demokrację - powiedział Kijowski.

 

"Moim zadaniem nie jest lustrowanie przeszłości bohaterów"

 

Zapytany o to, czy wierzy Lechowi Wałęsie, że wszystko to, co znajdowało się w szafie Kiszczaka to fałszywki, odpowiedział: - Ja nie jestem od tego, aby wierzyć w takie rzeczy. Moim zadaniem nie jest lustrowanie przeszłości bohaterów.

 

Jednak odnosząc się bezpośrednio do opublikowanych przez Instytut Pamięci Narodowej materiałów i toczącej się wokół byłego prezydenta debaty lider KOD stwierdził, że "to jest oszustwo i nie tak było".

 

- Było tak, że Lech Wałęsa kierował Solidarnością. To on był internowany i to on swoim patronatem objął pierwsze demokratyczne wybory, dzięki którym Polacy zwyciężyli - podkreślił Kijowski.

 

polsatnews.pl