"Merkel padła ofiarą złudzeń co do solidarności w Europie. Nie będzie solidarnego podziału uchodźców, a Turcja nie obroni skutecznie Europy przed kolejnymi falami uchodźców"- czytamy w najnowszym "Spieglu". Zdaniem Hoffmann sytuacja jest "tragiczna", a szydercze komentarze Bawarii i Węgier na temat porażki Merkel są "całkowicie nie na miejscu".

 

Nie udało się też usunąć przyczyn migracji. W Syrii nadal nie ma widoków na pokój, Libia jest państwem upadłym, także Irak jest bardzo daleki od pokoju - pisze autorka komentarza.

 

Broniąc swojej polityki otwartych drzwi, Merkel wydaje się gotowa zaryzykować utratę władzy, jednak obecnie taki negatywny scenariusz nie jest realny - uważa Hoffmann.

 

Pełzające zmiany w polityce Merkel

 

Jej zdaniem kanclerz "zmieni swoją politykę, co więcej, już to robi". "Ta zmiana nie jest radykalna, dokonuje się małymi krokami, dlatego nie rzuca się w oczy"- stwierdza komentatorka. Jak zaznacza, warunki pobytu uchodźców stale się pogarszają, świadczenia są ograniczane, podobnie jak prawo do łączenia rodzin.

 

W ostatnich dniach do Niemiec przybywa mniej imigrantów, jednak nie jest to - zdaniem "Spiegla" - skutek działań Merkel, lecz "dowód na fiasko jej polityki". Liczba uchodźców zmniejsza się, ponieważ przeciwnicy Merkel uszczelnili granice na szlaku bałkańskim - tłumaczy komentatorka.

 

My Niemcy i Oni

 

Europejska polityka zawsze była jej zdaniem "nieładną mieszanką" azylu i odstraszania, zasad i pragmatyzmu, altruizmu i pogodzenia się z faktem, iż imigranci toną w drodze do Europy. Dlatego "nawet najpotężniejszej kobiecie kontynentu nie udało się zostać świętą". "Merkel powinna była jednak włączyć Europę (w proces decyzyjny), zanim samodzielnie podjęła decyzję"- ocenia Hoffmann.

 

Jej zdaniem obecnie widać zarysy nowego podziału pracy: "My (Niemcy) jesteśmy odpowiedzialni za humanizm, a inni za twarde traktowanie (uchodźców). To cyniczne: Merkel może sobie pozwolić na etykę sumienia, ponieważ Orban wykonuje za nią czarną robotę"- konkluduje Hoffmann w "Spieglu".

 

5 września 2015 roku Merkel podjęła konsultowaną tylko z Austrią decyzję o otwarciu granicy dla uchodźców z Syrii koczujących na dworcu w Budapeszcie. Zdaniem jej krytyków ta decyzja spowodowała masowy napływ imigrantów z Bliskiego Wschodu do Niemiec.

 

PAP