Sobotka zareagował w ten sposób na wywiad austriackiego ministra obrony Hansa Petra Doskozila dla niemieckiego portalu internetowego Spiegel Online. - Nie da się tolerować tego, że istnieją dziś będące beneficjentami transferów netto państwa, które otrzymują wsparcie dla regionów ubogich, którym wypłaca się bardzo dużo pieniędzy, ale gdy tylko pojawia się problem, odwracają się i mówią: nie. Odpowiada to być może ich własnej ludności, ale nie jest zgodne z ideą solidarności UE - mówił Doskozil.

 

W opinii czeskiego premiera zarzuty Doskozila są bezpodstawne. - Nie dotyczy to Republiki Czeskiej, nie odmawiamy udziału we wspólnym rozwiązaniu, jesteśmy jako państwo nader aktywni przy pomaganiu uchodźcom na przykład w Jordanii, w Libanie czy w Turcji. Zdecydowanie nie jesteśmy państwem, które nie byłoby solidarne - powiedział Sobotka dziennikarzom po spotkaniu z prezydentem Miloszem Zemanem w jego rezydencji w Lanach niedaleko Pragi. Przypomniał, że Czechy uczestniczą w ochronie granic Macedonii i Słowenii.

 

Fundusze europejskie nie powinny być środkiem przymusu

 

- Sprzeciwiam się temu, by fundusze spójnościowe i fundusze europejskie były wykorzystywane jako środek, który miałby zmuszać poszczególne państwa europejskie do tego, by zmieniały swe poglądy na przykład na temat polityki migracyjnej - zaznaczył szef czeskiego rządu.

 

Jego stanowisko poparł minister spraw wewnętrznych Milan Chovanec. "Republika Czeska jako jedno z niewielu państw ściśle przestrzega reguł dotyczących migracji. Jednak zamiast pochwały grozi się nam" - napisał na Twitterze.

 

PAP