"Czarodzieje" wygrali z "Szóstkami", najsłabszym zespołem w lidze, drugie w tym sezonie, a ósme z ostatnich dziewięciu spotkań. Gospodarze przegrali siódmy kolejny mecz.

 

Gortat zbierał piłki

 

Gortat przebywał na parkiecie 26 minut i był najlepiej zbierającym zespołu. Trafił sześć z dziewięciu rzutów z gry, zebrał sześć piłek w obronie i pięć w ataku, miał przechwyt, blok i dwa faule. Raz sam został zablokowany.

 

Najwięcej punktów dla Wizards zdobył John Wall - 23, a miał także 11 asyst i osiem zbiórek. Jared Dudley dodał 14 (trafił cztery z sześciu rzutów za trzy), a Ramon Sessions - 12.

 

W drużynie gospodarzy wyróżnili się: środkowy Jahlil Okafor - 21, Nik Stauskas - 15 oraz Robert Covington - po 12 punktów i zbiórek.

 

10 punktów przewagi

 

W początkowej fazie spotkanie było wyrównane, w trzech pierwszych kwartach prowadzenie zmieniało się 11 razy, ośmiokrotnie tablica pokazywała remis. W końcówce trzeciej odsłony goście od stanu 64:70 w dwie i pół minuty doprowadzili do korzystnego dla siebie wyniku 76:72.

 

W czwartej kwarcie już nie oddali prowadzenia, podwyższając nawet jego wymiar do 10 punktów (95:85). Gortat, który już po pierwszej kwarcie miał na koncie osiem zbiórek, popisał się kolejną w ważnym momencie końcówki, gdy wywalczył piłkę na atakowanej tablicy po nieudanej akcji Walla i celną dobitką dał drużynie prowadzenie 101:94 na 44 s przed ostatnią syreną.

 

W czwartek Wizards pozyskali skrzydłowego JJ Hicksona, z którym kilka dni wcześniej rozwiązali kontrakt Denver Nuggets. Nowy nabytek nie znalazł się jeszcze w składzie na mecz z Philadelphią. Koszykarze z Waszyngtonu z bilansem 27 zwycięstw i 30 porażek zajmują 10. lokatę w Konferencji Wschodniej. W niedzielę spotkają się na własnym parkiecie z jej liderem - Cleveland Cavaliers (41-16), a w poniedziałek, także u siebie, czeka ich rewanż z ostatnią w tabeli Philadelphią (8-50).

 

PAP