Prowadzone pod egidą ONZ negocjacje w sprawie zakończenia konfliktu syryjskiego formalnie rozpoczęły się 29 stycznia i zostały zawieszone 3 lutego.

 

Przedstawiciel rządu Syrii Baszar Dżafari powiedział wówczas, że winę za zawieszenie rozmów ponosi opozycja, która chciała odejść od stołu rozmów. Jego zdaniem przeciwnicy prezydenta Baszara el-Asada zostali "poinstruowani", jak się mają zachowywać przez Arabię Saudyjską, Katar i Turcję. To właśnie te kraje miały namawiać delegację opozycji do wycofania się z negocjacji pokojowych.

 

Od tego czasu USA i Rosja porozumiały się co do planu wstrzymania walk w Syrii z wyłączeniem działań zbrojnych przeciwko Państwu Islamskiemu i Frontowi al-Nusra. Rozejm ma zacząć obowiązywać od północy z piątku na sobotę czasu lokalnego (godz. 23 w piątek w Polsce). Zgodnie z ustaleniami syryjski rząd, sprzymierzone z nim siły oraz zbrojne grupy opozycyjne zaprzestaną wzajemnych ataków z wykorzystaniem wszelkiego rodzaju broni. Grupujący syryjską opozycję Wysoki Komitet Negocjacyjny (HNC) oświadczył, że zgadza się "warunkowo" na zawieszenie broni.

 

Trwający niemal pięć lat konflikt zbrojny w Syrii spowodował ponad 260 tys. ofiar śmiertelnych.

 

PAP