- Przed nowym szefem FIFA stoją dwa zadania. Pierwsze to zmiana wizerunku Federacji, odbudowanie zaufania do niej. Drugie, dużo trudniejsze, to zmianą systemu funkcjonowania FIFA, żeby rzeczy, które wyszły na jaw w ostatnich latach, nie powtórzyły się. Trzeba zmienić system wyborczy - powiedział Listkiewicz w rozmowie z Joanną Gorską.

 

Jego zdaniem, dwóch spośród kandydatów na prezydenta FIFA jest dla europejskich działaczy zagadką. - To  szejk Salman Bin Ebrahim Al-Khalifa z Bahrajnu i jordański książę Ali Bin Al-Hussein. To są ludzie z krajów dość egzotycznych, nie mający większego dorobku w futbolu światowym. Wiele o nich nie wiemy. Mogą być świetni, ale mogą też okazać się porażką - powiedział.

 

"Europejczyków znamy dobrze"

 

Listkiewicz chce, by za sterami FIFA zasiadł Europejczyk. - Dwóch kandydatów znamy dobrze. To Szwajcar Gianni Infantino (sekretarz FIFA), w Polsce zwany »Łysym z UEFA«, bo zawsze prowadzi losowania europejskich pucharów z ogromną swadą. To świetny prawnik, poliglota, mający już duży dorobek. Jest też Francuz Jerome Champagne (były zastępca sekretarza generalnego FIFA). To zawodowy dyplomata, który pracował w FIFA wiele lat. Odszedł kilka lat temu, jako wyraz tego, co się  tam działo - stwierdził Listkiewicz.

 

Odniósł się również do wywiadu dla "Przeglądu Sportowego", w którym powiedział, iż nowy szef FIFA powinien być "czysty jak łza i bez zboczeń". - Nie chodziło mi o zboczenia obyczajowo-seksualne, ale o te, jakie wyszły u Seppa Blattera­ w ostatnim czasie. Czyli przepych za wszelką cenę, osobna winda do gabinetu, żeby nie stykać się z innymi ludźmi, egzotyczne menu dla delegatów. Jednym słowem odejście od rodziny piłkarskiej, wyizolowanie się - tłumaczył Listkiewicz.

 

O wybór na prezydenta FIFA ubiega się pięciu kandydatów: Jerome Champagne, książę Ali Bin Al-Hussein, Gianni Infantino, Salman Bin Ebrahim Al-Khalifa z Bahrajnu oraz Tokyo Sexwale (biznesem i polityk z RPA).

 

Sądząc po deklaracjach, jakie padały w czasie kampanii wyborczej, w walce o urząd liczyć będą się tylko Infantino i szejk Salman. Trudno jednak przewidzieć, jak w piątek głosować będą kraje afrykańskie.

 

Bój o głosy z Afryki

 

W czwartek wypowiedział się na ten temat wiceprezydent Afrykańskiej Konfederacji (CAF) Suketu Patel, który zapewnił, że 53 z 54 delegatów z tego regionu zagłosuje na szefa konfederacji azjatyckiej (AFC). Jednak kilka dni wcześniej Infantino zapowiedział, że spodziewa się poparcia co najmniej połowy delegatów z Czarnego Lądu. Z kolei w styczniu odbyło się zgromadzenie CAF, na którym zadeklarowano, że Afryka opowie się za szejkiem Salmanem.

 

Głosowanie jest tajne. Wezmą z nim udział przedstawiciele 207 federacji członkowskich: 54 afrykańskie, 53 europejskie, 44 azjatyckie, 35 ze strefy Ameryki Północnej, Środkowej i Karaibów, 11 ze strefy Oceanii i 10 południowoamerykańskich. W wyborach udziału nie wezmą Kuwejt i Indonezja, chyba że w piątek rano członkowie kongresu FIFA zdecydują inaczej.

 

Wybory w cieniu afery korupcyjnej

 

Ktokolwiek wyjdzie z wyborów zwycięsko, stanie przed trudnym zadaniem. FIFA zmaga się z prawdopodobnie największym w historii kryzysem zaufania związanym z aferą korupcyjną, która wypłynęła na światło dziennie w połowie ubiegłego roku. Wówczas, przed kongresem wyborczym, aresztowano kilku ważnych działaczy i postawiono im zarzuty korupcyjne. Mimo to wybory odbyły się zgodnie z planem, a na kolejną kadencję wybrany został Blatter.

 

Później Szwajcar powiedział, że nie ma poparcia całego środowiska piłkarskiego, więc poda się do dymisji w ciągu kilku miesięcy. Zapowiedział, że pozostanie na stanowisku do dnia wyborów.

 

Jego plany pokrzyżowała Komisja Etyki FIFA, która zarzuciła mu niewłaściwe zarządzanie światową federacją, ostatecznie odsuwając od wszelkiej aktywności piłkarskiej na osiem lat. Trwa postępowanie apelacyjne. Obowiązki Blattera przejął Kameruńczyk Issa Hayatou, który nie zgłosił chęci udziału w wyborach.

 

Podobne kary spotkały wielu innych działaczy, w tym prezydenta UEFA Michela Platiniego. Francuza przez pewien czas typowano na niemal pewnego zwycięzcę wyborów, ale nowe ustalenia oraz ośmioletnia dyskwalifikacja zmusiły go do wycofania kandydatury. Wystartował za to Infantino, który pełni drugie najważniejsze stanowisko piłkarskie w Europie.

 

Polsat News, PAP